Skip to content

TropiMy Przygody


Rio de Janeiro es muy grande!

Rio de Janeiro es muy grande!

Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Rio to wielkie miasto, ale poruszaliśmy się po nim z zadziwiającą łatwością. Może to zasługa komunikacji miejskiej, która, choć droga, jeździ wszędzie i często. Oczywiście nie ma rozkładów, ale to nie problem, bo co chwilę pojawia się kolejny autobus. Nie zmieniłam zdania co do szaleńczej jazdy, ale umiejętności to kierowcom odmówić nie można.

Kolejna sprawa to język. 99% osób, z którymi mieliśmy do czynienia nie mówi po angielsku, a jakieś 90% nie włada również hiszpańskim. Co więcej, nie rozumieją czasem słów, które u nich brzmią bardzo podobnie lub nawet tak samo. Niemniej mój słabybosłabyalejednak hiszpański mocno ułatwia nam życie. Z samym angielskim przepadlibyśmy z kretesem! Pomaga nam też trochę serdeczność Brazylijczyków. Są bardzo mili, uśmiechnięci i pomocni. Może dzięki temu nie czujemy się tu jak chodząc portfele wypchnąć euro, z czym nieraz się spotykaliśmy podczas podróży. Tutaj nawet często ludzie nie wiedzą, że nie jesteśmy stąd, dopóki nie otworzymy buzi. Nasz niezrozumiały bełkot nas zdradza…

Rio de Janeiro, Brazylia, fot. K. Anglart

Na ulicach panuje okropny zgiełk i hałas, ale czego się spodziewać po 12-milionowym mieście. Wśród tego zgiełku można kupić wszystko na ulicy. Naprawdę wszystko. Sprzedawcy z małymi wózeczkami oferują najróżniejsze rzeczy – od jedzenia po małe sprzęty elektroniczne. Na każdym kroku można również nabyć wodę kokosową w kokosie. Pan przy kliencie odcina maczetą kawałek kokosa, aby włożyć do środka slomkę. Pychota! A jeszcze pyszniejsze są soki ze świeżych owoców, które można kupić w specjalnych sklepach/barach. Nawet zrezygnowaliśmy z picia piwa na rzecz tych soków! Zresztą, nie było to trudne, bo piwa mają tu niewiele lepsze od fińskich.

Chyba czas przejść do części turystycznej:-) Centrum miasta w naszej ocenie jest paskudne – same wieżowce, samochody i tłok. Pomiędzy tymi wielkimi, zasłaniającymi słońce budynkami czasem znajdzie się jakiś ładny, zabytkowy budynek, jak teatr czy kilka pałaców. Kiedy się jednak opuści downtown i pojedzie lub pójdzie do 2 dzielnic: Lapa z kolonialną zabudową oraz Santa Tereza położona na wzgórzu, można poczuć, że to miasto może być jednak fajne. Lapa to dzielnica pubów i barów mieszczących się w starych, kolonialnych kamienicach. St. Tereza natomiast jest spokojną dzielnicą na wzgórzu, które zabudowywane było przez kolonialną burżuazję. Z góry roztacza się widok na miasto, a kolorowe domki i rezydencje wtapiają się w zieloną, bujną roślinność. Jeszcze na początku zeszłego roku na wzgórze można było wjechać żółtym, jedynym w Rio tramwajem (co było ponoć super atrakcją). Niestety, w marcu 2011 tramwaj się wykoleił zabijając kilka osób, a ponad 50 raniąc. Miasto zamknęło więc linię że względów bezpieczeństwa. Podobno mają naprawić torowisko i tramwaj wróci, ale póki co nie widać robót. Po tramwaju zostały jedynie tory i żółte naklejki z wagonikiem i łezką.

Wjechaliśmy też na głowę cukru, z której roztacza się fenomenalny widok na miasto i jego piękne otoczenie. Z tej perspektywy Rio jest naprawdę piękne! Ponieważ wjazd kosztuje 53 reale (ok. 80zł), a na Corcovado z pomnikiem Chrystusa tylko 10 reali mniej, postanowiliśmy zadowolić się jedną panoramą miasta, właśnie z głowy cukru. Widzieliśmy też ogromny sambodrom, Maracane, którą przerabiają na zbliżające się mistrzostwa i kościół o kształcie ściętego stożka. Podobał nam nie bardzo ogród botaniczny z królewskim, ogromnymi palmami i egzotycznym ptakami i małpkami biegajacymi przed nogami.

Ogólnie Rio jest ciekawe, ale cieszę się, że już jedziemy dalej – na wybrzeże i odpocznijmy od tego zgiełku.

–> Znajdź najtańszy nocleg w Rio
To niestety nie wszystko, co chciałam teraz napisać, ale zaraz padnie mi bateria w moim super-hiper pozwalającym blogować i mieć darmową łączność że światem smartphonie!

 

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

4

  • mama

    Wrzesień 8, 2012

    pozdrowienia z Dzierżoniowa i Ruszowa mniej zatłoczonego – całe szczęście / nie lubię tłoku , to nie dla mnie / , uciekają wtedy genialne pomysły. Buziaki dla Was – pa.

  • rysiek

    Wrzesień 8, 2012

    Aha – na sesję foto zaczekam, ale wrzuć czasem dla smaczka jakieś fajowe zdjątko

  • rysiek

    Wrzesień 8, 2012

    Co do języków, to jak lecieliście – zajrzałem na stronkę lotniska w Rio – tam po angielsku działała pewnie podobnie jak wasz angielski na miejscu. Ale to nieprawdopodobne, żeby tak duży, międzynarodowy port lotniczy w stolicy wielkiego kraju nie miał sprawnie działającej stronki po angielsku – a jednak jej nie ma.

  • android

    Wrzesień 8, 2012

    Abrigado Rio por aqua de coco y sucos

Dodaj komentarz