Skip to content

TropiMy Przygody


Fawele w Rio

Fawele w Rio

Chcieliśmy zobaczyć jak żyją ludzie w osławionych fawelach, ale ostatecznie niestety nie było nam dane. Dlaczego? Ponieważ: 1. sami z oczywistych względów nie chcieliśmy w nie wchodzić. 2. Nasz host z CS’u też się nie kwapił żeby nas tam zabrać (właściwie to nie kwapił się żeby nas gdziekolwiek zabrać, ale o tym zaraz). 3. Wycieczki w fawele, które sprawdziliśmy kosztowały ok. 100 dolarów i polegały na przejechaniu jeepem z otwartym dachem po najbezpieczniejszej z dzielnic, nawet bez zatrzymywania się. Niezbyt dziwne zatem, że nie skorzystaliśmy z ofert.

Mieliśmy za to okazję oglądnąć fawele z okna autobusu. Byliśmy zaskoczeni, jak daleko za Rio ciągną się fawele. Jadąc na północny wschód, po drugiej stronie zatoki jest miasto Niteroi, które jest sypialnią Rio, chyba nawet traktowaną jak część miasta. Na obrzeżach Niteroi zaczynają się fawele, które ciągną się wzdłuż autostrady przez jakieś 30 albo 40 km. Przez ten ogrom widać, jak wielkim problemem jest tu bieda i warunki, w jakich żyją Ci ludzie. Smutne…

Wracając do naszego hosta z couchsurfingu – pierwszy raz zdarzyło nam się niezbyt pozytywne doświadczenie. Do tej pory sądziliśmy, że to tylko goście z cs’u czasem łamią zasady tej społeczności. Nie wyobrażaliśmy sobie, że host może, bo jeśliby miałby taki zamiar po prostu nie gościłby ludzi. Myliliśmy się. Mówiąc ogólnie, nasz host miał nas trochę gdzieś i nawet jak miał czas, żeby nas gdzieś zabrać, coś pokazać lub chociażby napić się piwa i porozmawiać, poznać nas – wolał spotkać się ze swoimi znajomymi. Szkoda, bo wydawał się bardzo pozytywną osobą.

Tymczasem odpoczywamy od zgiełku miasta nad oceanem. O tym więcej w kolejnym wpisie:-)

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

Dodaj komentarz