Skip to content

TropiMy Przygody


Góry, ale bez gór: Teresopolis

Góry, ale bez gór: Teresopolis

Pomimo tego, że przyjechaliśmy w góry, żeby troszkę po nich pochodzić, nie było nam to dane. Plany pokrzyżowały moje gardło i pogoda. Po przyjeździe popołudniowym poszliśmy z hostelu tylko do miasta.

Kolejnego dnia mieliśmy iść do parku narodowego, którego opieką otoczone są góry, ale moje gardło było w nienajlepszym stanie i postanowiliśmy mnie podleczyć zanim będzie konieczna wizyta u lekarza. Został nam zatem czwartek na jakąś wędrówkę. Wyszliśmy rano z hostelu, słońce świeciło zza niewielkich chmurek. Poszliśmy na autobus. I wtedy pogoda zaczęła się zmieniać…

Kiedy wysiedliśmy pod wejściem do parku, byliśmy w białej, gęstej jak mleko chmurze z widocznością na jakieś 50 metrów i wysoką wilgotnością… Chodzenie po zachwycajaco pięknych górach w takich warunkach nie ma najmniejszego sensu, więc z podkulonymi ogonami wróciliśmy do miasta z nadzieją, że pogoda ponownie zmieni się w takim tempie jak za pierwszym razem. Mamy piątek i wyjeżdżamy z Teresopolis w tak samo gęstej chmurze, a więc niestety nasze życzenia się nie spełniły.

Wielka szkoda, że nie udało nam się to, po co przyjechaliśmy, ale na nudę narzekać nie mogliśmy. Odkryliśmy fantastyczną grę, która była w hostelu. Nazywa się Tamancoboll i, w największym skrócie, przypomina trochę cymbergaja. Wiele pojedynków stoczyliśmy:-) Kości, karty i książki też miały branie. Teraz nie mamy już co czytać… Gotowaliśmy sobie obiady i ponieważ Brazylijczycy mają cukier mocno sproszkowany, pierwszy posiłek (makaron z warzywami) posłodziliśmy zamiast posolić. I tak był dobry:-)

Wprawdzie po górach nie pochodziliśmy, ale i tak było fajnie!

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

Dodaj komentarz