Skip to content

TropiMy Przygody


Arabska dusza Granady

Arabska dusza Granady

Granada jest inna od pozostałych, andaluzyjskich miast. Chyba jedyną znamienną i wspólną rzeczą tych miast jest fakt, że można wjechać do ścisłego centrum (o traumie z tym związanej już pisałam z samej Granady). Poza tym jednak Granada jest inna: starówka wręcz kipi arabskością.

Gdyby nie to, że wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy, to można by powiedzieć, że jest się w Maroku. To właśnie sprzedawców z tego kraju jest najwięcej wśród sklepikarzy z pamiątkami. Nie trzeba więc jechać do Maroka, żeby kupić dywan, kapę, chustę lub inne orientalne ozdoby. Podobnie z jedzeniem. Trudno tu o znalezienie restauracji z typowo hiszpańską lub andaluzyjską kuchnią. Na każdym kroku budki z kebabami i restauracje arabskie.

Odkąd Maurowie zdobyli miasto w VIII wieku, Granada nigdy już nie pozbyła się swej arabskiej duszy. I dobrze, bo fajnie poczuć zupełnie inny klimat niż w pozostałych miastach Andaluzji. Warto poświęcić chwilę i wspiąć się do Alhambry. Można stać w kilometrowej kolejce po bilet i zobaczyć pałac oraz ogrody lub przespacerować się po części ogólnodostępnej. My zdecydowaliśmy się na tę drugą możliwość, bo ta przyjemność trochę kosztuje, kolejka w upale zabójcza, a tak naprawdę woleliśmy zobaczyć Mezquitę w Cordobie. Same dziedzińce i widok na miasto w zupełności wystarczył.

Pokręciliśmy się też po starówce, właściwie o każdej porze dnia. Bardzo wyraźnie widać rytm dnia mieszkańców, obserwując tylko ruch na starym mieście. O godzinie 10 rano żywej duszy na ulicy się nie uświadczy, sklepy i bary pozamykane. Miasto budzi się do życia ok. 11 i do późnej nocy nie zasypia. Nie tylko nie zasypia, ale wręcz jeszcze bardziej się aktywizuje od ok. 8-9 wieczorem. To wtedy jak grzyby po deszczu wyrastają nie wiadomo skąd imigranci sprzedający wszystko – koraliki, torebki, parasole, płyty, okulary i co tylko można sobie wyobrazić. Zaczepiają turystów siedzących w ogródkach restauracji i barów z nadzieją w oczach, że ktoś coś kupi. Ku mojemu zdziwieniu (widziałam po raz pierwszy, jak ktoś się zdecydował na zakup) jedna Pani kupiła torebkę. Czyli jednak biznes jakoś się kręci. I zapewne tak długo, jak turyści będą do Granady przyjeżdżać, tak długo imigranci będą chodzić z naręczem różnych, dziwnych przedmiotów i je sprzedawać.

–> Znajdź najtańszy nocleg w Granadzie
Wracając jednak do samej Granady, miasto fajne, warte zobaczenia, ale nie skradło mojego serca. Kilka innych, andaluzyjskich miejsc to zrobiło. Które? O tym w kolejnych odcinkach hiszpańskich opowieści:) Na zachętę do odwiedzenia Granady, kilka ujęć z miasta:

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

Dodaj komentarz