Skip to content

TropiMy Przygody


Co mnie tak ujęło w Andaluzji?

Co mnie tak ujęło w Andaluzji?

Wybierając zdjęcia z Andaluzji, kierowałam się miejscami, które chciałam Wam pokazać i o nich opowiedzieć. Zostało mi jednak trochę ujęć, które nie mieściły się w tamtych opowieściach, ale warte są pokazania. Chodzi o różnice pomiędzy Polską a Andaluzją, czy szerzej Hiszpanią. Nie mieszkałam w Hiszpanii, nie jestem ekspertem od jej kultury i nie chcę się wypowiadać w tej roli ani być jakimś autorytetem. Chcę się tylko podzielić kilkoma spostrzeżeniami na temat panujących tam zwyczajów, które na tyle mnie ujęły czy zainteresowały, że znalazło to odzwierciedlenie w przywiezionych zdjęciach i zmusiło do refleksji i powrotu do Andaluzji, który mi się marzy.

Jedzenie

Bardzo odpowiada mi hiszpański styl jedzenia. Niewielkie śniadanie składające się z tosta, kawałka tortilli, soku i kawy wyśmienicie smakuje, gdy jedzone w promieniach słonecznych. Potem jakiś lekki lunch, często składający się z tapas, a na późną kolację stół zastawiony przystawkami, piwo i rozmowy ze znajomymi. Bo w Hiszpanii, a przynajmniej w Andaluzji, jedzenie to czynność społeczna. Nikt nie je samotnie kanapek przed telewizorem na kolację, ale wychodzi, żeby spotkać się ze znajomymi i przy okazji podzielić jedzeniem. Raczej nie zamawia się talerza tylko dla siebie, ale wybiera wspólnie różne tapas i dzieli nimi. Co bar, to promocja, że jedna tapa i małe piwo kosztuje np. 2 euro. Mogłabym tak jeść na co dzień, chociaż nie wiem, czy mój organizm byłby równie szczęśliwy, gdyby co wieczór bombardowała go pysznymialejednak kaloriami… Inna sprawa, że u nas takie wieczorne wyjście do knajpy czy śniadanie na mieście kosztuje więcej i nie ma szans, żeby móc sobie na to często pozwolić. A w Hiszpanii śniadanie w kawiarni kosztuje gdzieś tyle, ile kosztowałoby przygotowanie go w domu.

Wiadomo, że jedzenie to nie tylko w knajpach. Są jeszcze sklepy. W Hiszpanii specyficznie (w porównaniu do naszych przyzwyczajeń) sprzedaje się mięso. Całe lodówki wypełnione wiszącymi udźcami i wielkimi kawałami mięsa to żaden specjalny widok. Nawet nie wiedziałabym, jak to kroić. Ale Hiszpanie wiedzą, więc ja już chyba nie muszę, co? 🙂

Religia

Nie będę się rozwodzić nad religijnością Hiszpanów, a jedynie nad strojami pokutnymi, które zdobiąc wystawy niektórych sklepów z, jak my byśmy to nazwali, dewocjonaliami. W Hiszpanii procesje podczas Wielkiego Tygodnia wyglądają zupełnie inaczej niż u nas i idący w niej męczennicy przywdziewają specjalne stroje ze spiczastymi kapturami i dziurami na oczy. Wyglądają jak ubiór członków Ku Klux Klanu i skojarzenie jest słuszne, tyle, że pierwsze były Sambenito w Hiszpanii, bo pierwowzory pojawiły się już w średniowieczu. To Ku Klux Klan zainspirowany nimi, stworzył sobie podobne. I ciekawe jest to, że widząc taki strój w hiszpańskim sklepie, śmieję się i mówię: „zobacz strój Ku Klux Klanu można sobie kupić”. A to przecież nieprawda. Ciekawe, że to moje postrzeganie jest spaczone przez wiedzę, którą do tej pory nabyłam. Nie wiedziałam o hiszpańskich pokutnikach, którzy dali początek temu ubiorowi, ale wiedziałam o Ku Klux Klanie, który bardzo się nim inspirował. Teraz już wiem, ale wciąż ten ciekawy strój mnie bawi. Chyba przez to spiczaste nakrycie głowy.

Flamenco

Pozostając przy sklepach, w Andaluzji jest mnóstwo tych, w których można kupić sukienki, wachlarze, buty, kastaniety i wszystko inne, co związane jest z tańcem flamenco. Poczynając od sklepów dla profesjonalistek, w których ceny przyprawiają o zawrót głowy, tak samo jak wzory sukienek i wachlarzy, kończąc na tych dla turystów, gdzie jest taniej, co oczywiście odbija się na jakości. Tyle, że turysta powiesi wachlarzyk na ścianie i tylko do tego się on nadaje, a tancerka musi mieć taki, który wytrzyma występy. Wśród pamiątek flamenco można znaleźć fartuszki kuchenne przypominające sukienki. Chyba po to, aby każda kobieta przy gotowaniu obiadu mogła poczuć się, jak gwiazda flamenco. Nie mam potwierdzenia, bo nie kupiłam. A szkoda;)

Zdobienia

Sufity, ściany budynków, tabliczki z nazwami ulic, a nawet spody balkonów – wszystko bogato zdobione i piękne. Bardzo często są to błyszczące, kwadratowe kafelki z różnymi wzorami o różnych kolorach, najczęściej przynajmniej jeden z nich to niebieski. Nie bez powodu. Nazywają się Azulejos (azul – niebieski) i oprócz Andaluzji, można je spotkać w Portugalii (gdzie są głównie biało-niebieskie, brak na nich charakterystycznych dla hiszpańsko-mauretańskich brązów i żółci). W sklepach z pamiątkami można kupić małe azulejos z literkami, nazwami, obrazkami i czym tylko dusza sobie zapragnie. Można sobie kupić taką i np. podpisać mieszkanie. To częste w Andaluzji, przy drzwiach domu widnieje tabliczka azulejo z nazwiskiem i często jego zawodem lekarskim, jeśli taki wykonuje. Skoro o pięknie mowa, nie można zapomnieć o patio, które kryją się za niepozornymi drzwiami prowadzącymi do domu w kamienicach. Zdobione kaflami i roślinami wyglądają cudownie i stanowią przedsionek domu.

–> Znajdź najtańszy nocleg w Andaluzji
Żeby nie być gołosłowną, zobaczcie galerię, gdzie znajdują się wybrane potwierdzenia moich obserwacji!

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

5

  • andaluzja

    Luty 14, 2017

    Super zdjęcia! Andaluzja jest piękna.

    • Bartek

      Luty 18, 2017

      Jest przepiękna 🙂 Dzięki 🙂

  • Monika Rząca

    Kwiecień 16, 2014

    uwielbiam azulejos! widzę, że Ty też zwracasz na nie sporą uwagę:)

    Pozdrawiam.

    • koralinatropiprzygody

      Kwiecień 16, 2014

      Bo są piękne i przykuwają wzrok:)

  • mama

    Kwiecień 2, 2014

    bardzo się podobało, misterna praca ludzkich rąk – pomysły i tradycje.Zrobiło się tak jakoś ciepło ,
    kulinarnie, podróżniczo i tanecznie. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz