Skip to content

TropiMy Przygody


Poranek na Mercado de Bazurto w Cartagenie

Poranek na Mercado de Bazurto w Cartagenie

Tutaj można zjeść potrawkę z żółwia, a tam kupić kurczaka, który jeszcze minutę temu biegał po ziemi. Z jednej strony smażą mięso i gotują zupy, a z drugiej układają na blatach świeże ryby. Gdzie nie spojrzeć gwarno i tłoczno. Jesteśmy na Mercado de Bazurto w Cartagenie!

Pamiętacie wpis Bartka o streetarcie w dzielnicy Getsemani? To właśnie tutaj od 1904 roku istniało największe targowisko Cartageny. W 1978 roku targowisko przeniesiono na obecny teren. Wieść gminna niesie, że w najbliższych miesiącach sprzedawców czeka kolejna przeprowadzka, bo miastu zależy na terenie, na którym obecnie znajduje się market. Choć to nie jest potwierdzona informacja – tak usłyszeliśmy od miejscowych. Niemniej jednak targowisko się na tyle rozrosło, że przed jego ogrodzonym terenem jest prawie 200 stoisk, których sprzedawcy do końca lutego mają się przenieść, bo blokują ulice. W styczniu odbyło się kilka protestów i targowisko było przez chwilę zamknięte. Zamknięto je również pod koniec listopada 2015 roku po to, aby teren posprzątać (robią to raz w roku). Mieliśmy to szczęście być na nim jakiś tydzień później, więc – jak usłyszeliśmy – było czyściutko. Wolimy nie wiedzieć, jak targowisko wyglądało przed sprzątaniem, bo wedle naszych standardów, podczas naszej wizyty do czystości było mu daleko 😉 Nazwa tego miejsca może przywodzić na myśl hiszpańskie słowo „basura” (śmieci) i będzie to skojarzenie bliskie prawdzie, choć geneza nazwy z pewnością jest zupełnie inna.

Targowisko nie ma najlepszej opinii. Jak zresztą cała Kolumbia. Okradną i zabiorą co masz przy sobie, więc lepiej tam w ogóle nie jedź! Nie posłuchaliśmy i słusznie, bo nikt nas nie okradł – wystarczy nie mieć przy sobie zbyt wiele rzeczy i uważać na to, co jest na wierzchu (np. aparat). A po co w ogóle jechać na Mercado de Bazurto w Cartagenie? Nie na zakupy, chociaż te oczywiście można tam zrobić, w końcu to targowisko. Na mercado jedzie się zobaczyć, jak wygląda tamtejsze bujne życie. To właśnie tu można poczuć, jak bije serce miasta i posłuchać hałasu Cartageny. Posmakować lokalnych specjałów (nigdzie indziej nie zjecie ich tak tanio jak tutaj!) oraz poczuć wątpliwy zapach ton surowego mięsa i ryb. Być nawoływanym do zakupu wszystkiego obok czego się przejdzie i zobaczyć, co ludzie sprzedają oraz kupują. Mercado de Bazurto to kolumbijskie życie codzienne w pigułce: krzyczący sprzedawcy, uliczne jedzenie, niekończące się rozmowy sąsiedzkie, uśmiechnięci ludzie, rozpadające się budy, brud i najdziwniejsze przedmioty przerobione na takie, których akurat Kolumbijczycy potrzebują.

W jakiś dziwny i niewytłumaczalny dla mnie sposób, to miejsce jest magiczne. Chyba właśnie dlatego, że pozwala podglądnąć życie codzienne Kolumbijczyków będące chwilowo na wyciągnięcie ręki. A może po prostu targowiska coś w sobie mają? Grand Bazaar w Stambule również zachwyca i przyciąga. I wcale nie dla zakupów! Dla tej niepowtarzalnej atmosfery, której zazwyczaj nie znajdziemy nigdzie indziej w mieście. I taki jest również Mercado de Bazurto: klimatyczny, chaotyczny i tak bardzo prawdziwy.

Jak się dostać na Mercado de Bazurto?

Mercado de Bazurto ulokowany jest ok. 4 km od murów miejskich. Najłatwiej, najszybciej i (podobno) najbezpieczniej można tam dojechać taksówką (podróż powinna potrwać ok. 15-30 minut zależnie od ruchu ulicznego). Ze starego miasta Cartageny powinna kosztować 6000 lub 7000 COP (ok. 9-10 zł), nie dajcie zedrzeć z siebie więcej!

Szukacie ciekawych miejsc w Kolumbii? Zajrzyjcie na stronę o Kolumbii na naszym blogu!

A Wy, lubicie targowiska? Jakie było najfajniejsze, na którym byliście? Podpowiedzcie w komentarzach, które warto odwiedzić!

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

16

  • http://promero.pl/

    Luty 23, 2016

    Wpis oddaje klimat, zdjęcia świetne!

  • Agata

    Luty 21, 2016

    Wszelkie targowiska z żywnością ( te inne mogłyby dla mnie nie istnieć) rozbudzają moje zmysły. Zapachy, kolory, stworzenia, przyprawy czy rośliny dotąd mi nieznane, potrawy, które nęcą lub wprawiają w konsternację…. Dzięki Wam odkryłam kolejne, pozdrawiam 😉

    • Koralina

      Luty 23, 2016

      Z tym że zapachy i aromaty to kuszą na Grand Bazaar w Stambule. Prawda jest taka, że w Cartagenie śmierdzi rybami i psującym się surowym mięsem… 😉

    • Agata

      Luty 23, 2016

      Niepoprawna ze mnie romantyczka;))

  • Szpak Szpakowski

    Luty 19, 2016

    W krajach byłego ZSRR zawsze odwiedzam targowiska, bo tam jest prawdziwe życie, smaczne jedzenie i najciekawsze widoki… uwielbiam… 🙂

  • Kasia Zajkowska

    Luty 17, 2016

    a ja nie lubię targowisk…po prostu uciekam jak najdalej od tłumu, i od razu bym się bała, że mnie tam okradną;-) Jendyna jakie odwiedzam to Plac na Stawach w Krakowie 😉

    • Koralina

      Luty 18, 2016

      Na szczęście nie wszyscy musimy lubić to samo! 🙂

  • Hanging around in Asia

    Luty 17, 2016

    Jedliście żółwia? 😉 Ciekawi mnie, jakie ceny są na tym targu? Znajomy Argentyńczyk twierdzi, że Kolumbia jest droga.

    • Koralina

      Luty 18, 2016

      Niestety, nie zjadłam, bo byliśmy tam wcześnie rano i nie miałam ochoty na dość tłustą i obiadową porcję potrawki z żółwia 🙂 Co do cen: w Kolumbii jest taniej niż w Polsce, a mówienie, że gdzieś jest drogo zawsze jest porównaniem. Zatem jeśli porówna się z cenami polskimi to jest tanio 🙂

  • Evi Mielczarek

    Luty 16, 2016

    Oj coś czuje, że by mi się tam jednak spodobało 🙂 Lubie takie bazary, targowiska.. a jak można jeszcze coś dobrego przy okazji oszamać to już na pewno można by mnie tam spotkać 🙂

    • Koralina

      Luty 18, 2016

      To na pewno by Ci się spodobało 🙂 Fajne miejsce! 🙂

  • Paweł

    Luty 16, 2016

    Targowiska mają to coś! Uwielbiam na nie chodzić. W każdym kraju wyglądają nieco inaczej i na każdy można znaleźć coś ciekawego i pysznego. Najmilej wspominam targowisko w Muskacie w Omanie. Podobne klimaty jak Cartagenie.

    • Koralina

      Luty 18, 2016

      Oj tak, mają coś! 🙂 Wpisujemy targowisko w Omanie na listę „to do”, dzięki! 🙂

  • Karolina Paduszyńska

    Luty 16, 2016

    Mam wrażenie, że targi i targowiska to tak naprawdę serce każdego miasta. Tam ludzie się spotykają, kupują, gawędzą. Myślę, że to miejsce, które w danym mieście/obszarze powinien odwiedzić każdy, żeby poczuć prawdziwy klimat i smak danego regionu 🙂

    • Koralina

      Luty 16, 2016

      Oj tak, dokładnie tak samo uważam 🙂 Jeszcze nie odwiedziliśmy takiego targowiska w Quito, ale mamy w planach, bo jest! 🙂

Dodaj komentarz