Skip to content

TropiMy Przygody


Galapagos. Gdzie foki mówią dobranoc

Galapagos. Gdzie foki mówią dobranoc

Nie planowaliśmy lecieć na Galapagos. Ale jak wiadomo, plany mają to do siebie, że się zmieniają. Tak było i tym razem, więc trafiliśmy na Galapagos: wyspy wyjątkowe, powalające bioróżnorodnością i unikalnymi gatunkami zwierząt, które są tam – dosłownie – na wyciągnięcie ręki!

Napisałabym, że wysiadając z samolotu na Galapagos prawie potknęliśmy się o lwa morskiego wygrzewającego się na płycie lotniskowej, ale to nie byłaby prawda. Kiedy jednak dojechaliśmy z lotniska do Puerto Ayora na wyspie Santa Cruz też nie potknęliśmy się o lwy morskie. Ale patrzyliśmy jak jeden zaczepia sprzedawcę ryb na targu, żeby coś mu rzucił, a drugi wyleguje się w cieniu i nic nie robi sobie z turystów, którzy nad nim stoją i cykają mu zdjęcia. Kawałek dalej pelikany – jak sępy – czekały grzecznie na miły gest ze strony sprzedawcy ryb. Czyli to prawda, co mówią: zwierzęta na Galapagos zupełnie nie boją się ludzi, co więcej mają gdzieś ich i aparaty turystów.

Przez kilka dni podziwialiśmy z bliska nie tylko foki, lwy morskie (czyli uszanki galapagoskie) i pelikany, ale też gigantyczne żółwie, piękne legwany, głuptaki, a także najróżniejsze ryby i stworzenia morskie, no i (last but not least) moje ukochane flamingi! W życiu nie widziałam flamingów aż tak blisko – brodziły sobie w wodzie jakieś 10 metrów od nas. Jednego wieczora, w Villamil (na wyspie Isabela), w samym centrum miasteczka usiedliśmy nad małą laguną z butelką wina. Zanim oczy przywykły do ciemności, która tam panowała niewiele widzieliśmy. Za to słyszeliśmy, że w wodzie coś się rusza. Chwilę później okazało się, że podczas naszego romantycznego wieczoru ktoś nam towarzyszy: jakieś 30 flamingów chodzących w tę i we w tę z dziobami ukrytymi pod wodą. Mąż, wino, gwieździste niebo i flamingi – no toż to raj jest! I to w samym sercu miasteczka, nie że gdzieś na jakiejś opuszczonej wyspie 🙂

Takich historii ze zwierzakami na wyciągnięcie ręki mamy więcej! Podczas snorkellingu, który uprawialiśmy po raz pierwszy w życiu, Bartek prawie dostał zawału, kiedy jakiś wielki cień pod nim zaczął się przesuwać w jego stronę. Tym wielkim cieniem był lew morski, odwrócony pyskiem do Bartka, żeby sobie na niego popatrzeć, kiedy tak pod nim przepływał. No ja nie miałam tyle szczęścia podczas snorkellingu i obok lub pode mną przepływały co najwyżej małe rybki. Ale dzięki temu serce mogło sobie spokojnie pracować w swoim rytmie. Ganialiśmy się też z krabami, bo albo one podchodziły do nas, albo my do nich, żeby zrobić zdjęcia. I tak my do przodu, one do tyłu; my do tyłu, one też do tyłu, bo przecież rak chodzi wspak, a krab bokiem 😉

Jak długo się zastanawialiśmy, czy powinniśmy lecieć na Galapagos, bo przecież tam tak drogo (o tym, że da się ciut taniej – choć wciąż drogo – możecie przeczytać w naszym praktycznym wpisie o Galapagos), tak nie żałujemy ani jednego dolara wydanego na to doświadczenie. Wszyscy mówią, że to jest jedno z tych „life time experience” – jedyne w swoim rodzaju. I my nie będziemy oryginalni, bo powtórzymy to stwierdzenie. Jedyne, czego żałujemy, to fakt, że byliśmy tam tak krótko (tylko 4 dni) i nie mogliśmy zostać dłużej, żeby schodzić po wyspach więcej kilometrów i pogadać trochę więcej z flamingami. Tak, tak, ja do nich gadam. One mnie chyba jednak nie rozumieją, bo nie odpowiadają 😉 Z miłą chęcią byśmy na Galapagos wrócili, nawet żeby pomieszkać tam chwilę dłużej niż kilka nocy w hostelu, ale skoro to „tylko raz w życiu”, to zapewne nie wrócimy. Chociaż, kto wie?

Gdybyście nie wierzyli, że to wszystko, co powyżej napisane wydarzyło się naprawdę (też bym nie wierzyła), obejrzyjcie na dowód zdjęcia (wprawdzie nie dowodzą, że rozmawiam z flamingami, ale że miałam szansę – owszem). Miłego oglądania, a w następnym wpisie podzielimy się z Wami informacjami praktycznymi: jak zorganizować sobie wyjazd samemu, ile to naprawdę kosztuje i jak niektóre koszty ograniczyć.

Szukacie ciekawych miejsc w Ekwadorze? Zajrzyjcie na stronę o Ekwadorze na naszym blogu!

Czy tak nie wygląda raj? Jak się Wam podobają zwierzęta na Galapagos? Zamieszkalibyście byście na którejś z wysp?

[ezcol_1third]zarezerwuj lot[/ezcol_1third] [ezcol_1third]zarezerwuj nocleg[/ezcol_1third] [ezcol_1third_end]wypożycz samochód[/ezcol_1third_end] Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

9 Komentarze

  • Anna Kowalska

    29 września, 2019

    Aktualizacja z września 2019 roku 🙂

    * Taxi Puerto Ayora – Baltra: 25 $,
    * Lunch menu w lokalnej knajpce w Puerto Ayora: 5$,
    * Lunch menu w lokalnym mercado w Puerto Baquerizo, San Cristobal: 4$, w weekendy 4,5$,
    * Wypożyczenie roweru na 1h/pół dnia /cały dzień w Puerto Villamil, Isabela: 2,5-3$/10$/15$,
    * Opłata wstępu na Isabelę: 10 $/5$ (dla Ekwadorczyków),
    * Taxi wodna na San Cristobal i Santa Cruz: 0,5$ – 0,8$,
    * Taxi wodna na Isabeli: 1$,
    * Noclegi na każdej z wysp można znaleźć od 30$ za pokój dwuosobowy z łazienką (czyli 15$ od osoby), zwłaszcza poza sezonem. Przy dłuższych pobytach warto się negocjować, najtaniej udało nam się w Puerto Ayora – 13$ za osobę,
    * Wrażenia – bezcenne 🙂

    Pozdrawiam gorąco, jeszcze z Galapagos

  • Ewa

    12 sierpnia, 2016

    <3 chcę tam 😀

  • Life Good Morning

    18 lipca, 2016

    Czy Wam tam nie za dobrze?:)

    • TropiMy Przygody

      18 lipca, 2016

      Tam było za dobrze 😉

  • Przemyslaw Czatrowski

    17 lipca, 2016

    i to jest jedyny sposób, żeby zwierzęta oglądać – na wolności 🙂 Nie za dobrze Wam tam było? 😉

    • TropiMy Przygody

      17 lipca, 2016

      Ach, za dobrze 🙂

  • Naszymi Oczami

    15 lipca, 2016

    Ukochane Galapagos nasze i Wasze <3

  • kami

    15 lipca, 2016

    tyyyyle fok!!!!! <3 toż to raj na ziemi jest!!!!

Podziel się swoją opinią