Skip to content

TropiMy Przygody


Dobre praktyki w turystyce: Andean Lodges

Dobre praktyki w turystyce: Andean Lodges

Staramy się zwracać uwagę na odpowiedzialność biznesu w turystyce. Z niektórych atrakcji świadomie rezygnujemy, bo nie chcemy przykładać do nich swojej ręki. A jest w czym wybierać, niestety. Gdyby więcej firm i turystów/podróżników przejmowało się negatywnym wpływem na środowisko, mieszkańców czy zwierzęta, świat byłby piękniejszy.

Przykłady można mnożyć. Głośna niedawno sprawa świątyni tygrysów w Tajlandii, wychowywane z pomocą przemocy i strachu słonie, ledwie opłacani pracownicy (lub nieopłacani wcale), wyrzucanie wszystkich odpadków z hoteli do oceanu, marnowanie hektolitrów wody na codzienne pranie ręczników każdego gościa, i tak dalej, długo by tak można wymieniać.

Są jednak wyjątki. Nie każda firma w branży turystycznej martwi się tylko o wrastające dochody. I właśnie o takim dobrym przykładzie chciałabym Wam opowiedzieć. W końcu najlepiej pokazywać, że można inaczej, lepiej, dbając nie tylko o własną kieszeń na konkretnych przykładach.

W Peru, w bardzo turystycznym regionie, bo w Cusco i jego okolicach, działa przedsiębiorstwo społeczne Andean Lodges, które organizuje trekkingi w paśmie Vilcanota (o jednym z nich, Camino del Apu pisaliśmy w poprzednim wpisie). Na początku ubiegłej dekady, do przewodników górskich przyszli przedstawiciele dwóch społeczności górskich, Chillca i Osefina. Chcieli, aby Ci stworzyli jakiś program trekkingowy, który przyciągnąłby do ich regionu więcej turystów. Wprawdzie od lat pojawiali się tutaj wspinacze, którzy zdobywali najwyższy szczyt Vilcanoty, Ausangate (6237 metrów n.p.m.), ale sezon wspinaczkowy jest niezwykle krótki, a i mieszkańcy niewiele z tego ruchu mieli.

andean lodges

Tutejsi pasterze dawniej zajmowali się transportowaniem pożywienia na lamach przez góry, ale w latach 60-tych zaczęto budować w górach drogi i lamy stały się zbędne. Ich wartość drastycznie spadła, a pasterze stracili źródło dochodu i społeczności bardzo zubożały. Wszak Lama w trakcie swojego żywota kosztuje 40-krotność wartości jej mięsa, a zatem sprzedaż na mięso się nie opłaca. Lama pracująca, tzn. transportująca spłaca koszty swego utrzymania w 20 dni. Łatwo więc wyliczyć, że lama powinna transportować towary, aby pasterz mógł wyżywić siebie, rodzinę i lamę. Jeden z przewodników, Roger Valencia zaczął myśleć o programie trekkingowym, który społecznościom pomoże, a nie zaszkodzi.

Tak ponad dekadę temu powstało Andean Lodges. Wybudowano duże domy na trasie trekkingu, których utrzymaniem zajmuje się kilka osób z Chillci i Osefiny. Z każdą grupą idą: przewodnik, kucharz, poganiacze lam i koni oraz gospodyni. Wszyscy (poza przewodnikiem) to mieszkańcy wspominanych społeczności. Poza zatrudnieniem kilkunastu osób na stałe oraz dawaniu sezonowo zatrudnienia czy wynajmowaniu lam do transportu, Andean Lodges wysyła swój personel na szkolenia języka angielskiego, gotowania, organizuje warsztaty tkactwa prowadzone przez mieszkańców i pomaga im sprzedawać rękodzieło, które wytwarzają. Do tego obie społeczności są udziałowcami spółki i dostają również procent od każdej osoby, która bierze udział w trekkingu. Pokazują tym samym, że można zarówno dać turystom fajny produkt, a jednocześnie dbać o lokalnych mieszkańców i ich kulturę. Dodatkowo daje to szansę na porozmawianie, dowiedzenie się czegoś od siebie nawzajem. Nam na trekkingu towarzyszyli Ovaldina, Julian, Eloy, Ernan, Jesus i Dimas. Oni mogli nam pokazać kawałek swojej kultury i codzienności, my im kawałek naszej.

andean lodges

Dobrze się stało, że nie pojechaliśmy na Vinicuncę (Tęczową Górę) z jedną z wielu agencji, które włączyło tę wycieczkę do swojej oferty w ubiegłym roku. Wszak góra stała się hitem w listopadzie 2015 roku, kiedy internetowy filmik z nią w roli głównej stał się viralem. Wcześniej Vinicuncę oglądać mogli jedynie turyści idący na 5 dni w góry z Andean Lodges. Popyt rodzi podaż, więc agencje w Cusco jedna po drugiej zaczęły włączać górę do swojej oferty (nota bene, kradnąc przy tym do plakatów i ulotek zdjęcia Tęczowej Góry ze strony i mediów społecznościowych Andean Lodges). I nie byłoby w tym zainteresowaniu nic złego, gdyby nie fakt, że teren ten jest zupełnie nieprzygotowany na przyjmowanie 200 turystów dziennie. Brak jest infrastruktury i odpowiedniej ochrony tych delikatnych gór. W odróżnieniu od opisywanego przedsiębiorstwa społecznego, dochód z tych wycieczek pod Vinicuncę w całości wraca do firm w Cusco. Okolicznym mieszkańcom przyrasta za to spalin i śmieci. Na szczęście, trwają obecnie prace nad objęciem tego rejonu ochroną i wprowadzeniem regulacji turystycznych, aby turyści dowożeni do niej busami tej pięknej góry nie zadeptali.

Szukacie ciekawych miejsc w Peru? Zajrzyjcie na stronę o Peru na naszym blogu!

Cieszy nas, że coraz głośniej zaczyna się zwracać uwagę na nieetyczne zachowania, ciemne strony turystyki i to nie tylko ze strony turystów, którzy nie chcą przykładać ręki do krzywdy czy wykorzystywania zwierząt i ludzi w imię zysku z turystyki, ale również ze strony firm, które swoim przykładem pokazują, że można łączyć turystykę z dobrym, a nie destrukcyjnym wpływem na otoczenie. Wiemy, że nie jest to łatwe, tak jak i niełatwo zazwyczaj dostrzec te złe przykłady turystom. Sami zapewne nie zawsze się tego ustrzegamy, ale staramy się przykładać ręce do dobrych praktyk i unikać tych złych. Staramy się świadomie wybierać atrakcje i świadomie z tych złych rezygnować, nawet jeśli wcześniej chcieliśmy je zobaczyć. Zachęcamy Was do poszerzania swojej wiedzy na temat kontrowersyjnych atrakcji turystycznych, ciemnych stron turystyki czy zachowań nieetycznych. Dobrą bazą startową do tego są książki „Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym” Jennie Dielemans, część książki Tomka Michniewicza „Świat Równoległy” czy portal Post-turysta.

Jeśli interesuje Was tematyka odpowiedzialnej turystyki, przeczytajcie również:

1. TURYSTO! NIE BĄDŹ IGNORANTEM!
2. PODRÓŻ ZA DARMO! MOŻNA? NIE, NIE MOŻNA!
3. DZIECIŃSTWO, KTÓREGO NIE BĘDZIE

Znacie przykłady firm, które w biznesie turystycznym starają się zrobić coś dobrego, coś więcej niż tylko napchać kieszenie gotówką? A te złe? Podzielcie się z nami w komentarzach, niech wiedza na ten temat wzrasta!

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

8

  • Kasia - rtb

    Wrzesień 27, 2016

    Ciekawy wpis. Należy zwiększać świadomość ludzi odnośnie odpowiedzialnej turystyki.

    • Koralina

      Październik 2, 2016

      Dzięki! Właśnie dlatego poruszamy takie tematy! 🙂

  • Ela

    Wrzesień 19, 2016

    Fajny i potrzebny wpis! W Mancora, w Peru, jedną z atrakcji jest „pływanie z żółwiami morskimi”, przy czym nie jest to snorkelling, gdzie obserwuje się zwierzęta w naturalnych sytuacjach i środowisku. Miejscowi rybacy zwęszyli interes i regularnie dokarmiają żółwie rybami, co nie jest dla nich korzystne raz dlatego, że podstawą pożywienia żółwi są algi (ale algi rosną na dnie morskim i jedząc je, żółwie nie pokazują się turystom na powierzchni), a dwa, że przyzwyczaja to żółwie do sztucznego dokarmiania. To tak, jakby karmić dziecko przez rok samymi słodyczami – umrzeć nie umrze, ale zdrowe z pewnością nie będzie…Wycieczka ta jest niestety hitem wszystkich agencji w Mancora i mało kto się zastanawia nad tym, co to oznacza dla samych zwierząt.

    • Bartek

      Wrzesień 21, 2016

      Dzięki 🙂

      Byliśmy w Mancorze na przełomie marca i kwietnia, wiedzieliśmy o tym pływaniu z żółwiami i właśnie dlatego odrzuciliśmy opcję takiej „rozrywki”… Podobnie w Azji, gdzie takim dokarmianiem wabi się rekiny wielorybie do zdjęć dla pływających przy nich turystów. Turystyka cały czas rozrasta się na potęgę, tego nikt nie zatrzyma, ale żyjemy też w dobie społeczeństwa informacyjnego, więc warto zadać sobie trochę trudu i poszperać w necie z czym taka rozrywka się wiąże.

  • WebTurystykaWebTurysta

    Wrzesień 13, 2016

    Wow. Jednak można być w biznesie turystycznym nastawionym na pomoc i wspieranie lokalnej społeczności. Trzeba bardziej eksponować takie inicjatywy. Szczerze nie znałem takiego przedsiębiorstwa do teraz.

    • Bartek

      Wrzesień 13, 2016

      Byłem kiedyś na szkoleniach z idei „przedsiębiorstw społecznych” czyli miejsc, które dalej dając pracę ludziom nastawione są oczywiście na zysk, ale nie na największy zysk za wszelką cenę. Równie ważne jest zaktywizowanie i pomoc lokalnej społeczności, na terenie której przedsiębiorstwo działa. Piękna sprawa 🙂

  • Agnieszka /Zależna w podróży

    Wrzesień 7, 2016

    No i super, że wybraliście Andean Lodges. Jestem dumna! Tak trzymać 🙂

Dodaj komentarz