Skip to content

TropiMy Przygody


Niespodzianka! Jesteśmy w Polsce… ale tylko na chwilę

Niespodzianka! Jesteśmy w Polsce… ale tylko na chwilę

Jesteśmy w Polsce! Część z Was już wie dzięki Facebookowi i Snapchatowi, ale zapewne zastanawiacie się, jak to możliwe, skoro mieliśmy kręcić się jeszcze trochę po Brazylii, a w listopadzie polecieć do Nowej Zelandii z Chile. A tu nagle jesteśmy w Polsce, niespodzianka!

Pierwszą rzeczą po przylocie było zrobienie niespodzianki Rodzicom i przyjaciołom. A nie, pierwsze były pierogi i smażony ser 😉

niespodzianka tropimy przygody

Kiedy jednak pochłonęliśmy utęskniony obiad, ze słowem „niespodzianka” na ustach stanęliśmy w drzwiach mieszkań naszych rodziców, rodzeństwa i najbliższych znajomych. Nikt o naszym przylocie nie wiedział, nikt się nas nie spodziewał.

Dlaczego postanowiliśmy utrzymać nasz przyjazd w tajemnicy?

Kiedy wylatywaliśmy, nasi najbliżsi postanowili zrobić nam niespodziankę i tłumnie zjawili się na lotnisku o 4 nad ranem, żeby pożegnać nas przed wylotem. Nam oczywiście nic nie powiedzieli, tylko wyskoczyli zza wielkiej choinki na lotnisku na nasz widok. No to postanowiliśmy się im odwdzięczyć tym samym 🙂

Pierwsi byli Rodzice Bartka. Lekko zestresowani, że może ktoś zawału dostanie na nasz widok, bo przecież jesteśmy w brazylijskiej dżungli, zapukaliśmy do drzwi. Szok i niedowierzanie malowało się na twarzach Rodziców. Długo nie mogli uwierzyć, że siedzimy w ich salonie. Następni byli moi Rodzice. Kolejni, których wmurowało i którzy musieli nas szczypać, żeby upewnić się, że to prawda. Po dwóch dniach, pożyczonym samochodem pojechaliśmy do Wrocławia, zaskoczyć rodzeństwo i przyjaciół. Na szczęście, nikt na zawał nie padł, za to było dużo zaskoczenia, śmiechu i radości. Zresztą, zobaczcie sami te zszokowane twarze 🙂

Wiecie, jak trudno było to wszystko utrzymać w tajemnicy? Jak wiele razy mieliśmy ochotę powiedzieć: „widzimy się niebawem!”? Nie raz i nie dwa musieliśmy gryźć się w język, bo tak przywykliśmy do myśli, że przylatujemy, iż niemal zapomnieliśmy, że inni nie wiedzą i już chcieliśmy podczas rozmowy wypalić z czymś w postaci: „a jak będziemy w Polsce…”. Podczas jednej z rozmów na Skypie, moja Babcia powiedziała w żartach: „to wpadnijcie na pierogi”. Odpowiedzieliśmy, niby w żartach, ale jednak na serio: „no pewnie, że wpadniemy!”. Teraz Babcia wyjścia nie ma, już jesteśmy umówieni na pierogi! 😉

Co się stało? Dlaczego wróciliśmy?

Co się stało? Nic. Dlaczego wróciliśmy? Tak naprawdę… nie wróciliśmy. Polska jest kolejnym (niezwykle ważnym!) krajem na naszej trasie. A było to tak: w czerwcu szukaliśmy lotów z Ameryki Południowej do Nowej Zelandii. Tanio się nie da, najtaniej można polecieć z Santiago w Chile, ale to wciąż nie jest tanio. Jednego dnia, w oko wpadła nam promocja lotu do Auckland z… Berlina. Nie namyślając się długo, kupiliśmy te bilety. Przecież z Ameryki Południowej do Nowej Zelandii najbliżej przez Berlin 😉 To właśnie wtedy postanowiliśmy, że nikomu nie powiemy o tej lekkiej zmianie planów i się odwdzięczymy za niespodziankę na lotnisku. Zaczęliśmy szukać dolotu do Polski w jakiejś sensownej cenie. No i w końcu, po kilkunastu dniach szukania, znaleźliśmy promocję z Rio de Janeiro do Warszawy, a niewiele drożej do naszego Wrocławia. Tylko jak do tego Rio się dostać, skoro planowaliśmy zakończyć ten etap podróży w Chile? Przeanalizowaliśmy wstępną trasę naszej podróży, troszkę ją poprzestawialiśmy, aby zakończyć ją przy wodospadach Iguacu, bo z Foz de Iguacu po brazylijskiej stronie można w całkiem sensownej cenie dolecieć do Rio. I tak, koniec końców nasz lot do Nowej Zelandii z miesięcznym przystankiem w Polsce kosztował ok. 100€ od osoby więcej niż ten bezpośredni z Santiago. To chyba niezbyt wiele za możliwość spotkania się z rodziną i przyjaciółmi po tak długim czasie i przed kolejną długą rozłąką, czyż nie?

Co dalej?

Najbliższy miesiąc spędzimy z bliskimi (jeszcze dobrze się nie rozgościliśmy, a nasz kalendarz już jest mocno wypełniony) oraz szukając pracy w Nowej Zelandii. 5 listopada wylatujemy z Berlina do Auckland, gdzie rozpoczniemy kolejny, zupełnie inny od pierwszego, etap podróży, a właściwie życia ekspatów. Będziemy pracować, wynajmować jakiś kąt, może kupimy samochód, żeby móc się tam poruszać bardziej niezależnie? Zobaczymy, wszystko okaże się na miejscu. Tymczasem zmykamy do rodziny, ale spokojnie: kolejne wpisy czekają na publikację na blogu, więc przestoju na blogu nie będzie! Musimy w końcu nadrobić kiedyś te zaległości z Ameryki Południowej, która oto właśnie przeszła do historii!

A Wy? Lubicie niespodzianki? Czym najbardziej w Waszym życiu zaskoczyliście swoich bliskich?

45

  • Magda

    Październik 8, 2016

    Te zaskoczone miny – bomba 🙂 Jakby nie dowierzali własnym oczom. Nasi rodzice podobnie zostali dziadkami tzn. wiedzieli wcześniej ale nie wiedzieli na kiedy mam zaplanowane cc więc trochę stresu im zaoszczędziliśmy 😉 Dowiedzieli się jak ich wnuczka cała i zdrowa była na świecie 🙂 Pozdrawiamy serdecznie 🙂

    • Bartek

      Październik 10, 2016

      Heh to może i lepiej, my np. dziadków o odwiedzinach poinformowaliśmy telefonicznie w trosce o nich, za dużo stresu 😉

  • wroznestrony

    Październik 3, 2016

    Fajna sprawa, takie pozytywne zaskocznenie bliskich 🙂

    Ja tak zrobiłam z obroną pracy magisterskiej – po obronie powiadomiłam ich, że to już po 😉

    • Bartek

      Październik 4, 2016

      Przynajmniej oszczędziłaś im stresu 🙂

  • Karolina

    Październik 3, 2016

    Wspaniała niespodzianka! Udanego pobytu w ojczyźnie!

    • Bartek

      Październik 3, 2016

      Dziękujemy 🙂

  • M&C de viaje

    Październik 3, 2016

    Być może do zobaczenia gdzieś w drodzę w Nowej Zelandii😊 My z Ameryki Południowej, przez Wyspy Wielkanocne i Polinezję Francuskąbędziemy w Auckland końcem października 😀

    • Bartek

      Październik 3, 2016

      Super, żałowaliśmy, że z Rapa Nui wracaliśmy do Chile, a nie dalej w Polinezję 🙂 My od początku listopada będziemy może nawet rok w NZ, także do zobaczenia gdzieś tam 🙂

    • Entre Rutas

      Październik 3, 2016

      M&C de viaje, jestesmy w Ameryce Poludniowej i za jakis czas bedziemy chcieli zrobic trase o jakiej piszesz: przez Wyspe Wielkanocna i Polinezje do Nowej Zelandii. Mozesz napisac jakimi liniami lecicie ew jak znalezliscie dobre (cenowo) polaczenie? Dzieki!

  • Anna Klimas

    Październik 2, 2016

    O jaaaaaaa ale zaluje ze mnie akurat teraz w Polsce nie ma ;( Bawcie sie dobrze i odpoczywajcie kochani.

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Dzięki! Kolejna okazja do spotkania w NZ! 🙂

    • Anna Klimas

      Październik 2, 2016

      Jesli tylko to bedzie mozliwe to jasne

  • Daria

    Październik 2, 2016

    Jesteście niesamowici! Znalazłam Wasz blog kilka tygodni temu i jestem pod wielkim wrażeniem Waszego pomysłu. Zainspirowaliście mnie do tego, żeby samej spróbować przeżyć podobną przygodę życia. Za rok stuknie mi 18-tka, więc powoli bym chciała już zacząć planować. Od czego zaczęliście? Jak w ogóle wpadliście na podobny pomysł? I w sumie najważniejsze: skąd wzięliście na to pieniądze? Pozdrawiam! ^^

  • Agnieszka | Australove

    Październik 2, 2016

    Świetny pomysł na niespodziankę! Jestem ciekawa czy Nowa Zelandia Wam się spodoba 🙂

    • Bartek

      Październik 3, 2016

      Będziemy mieć cały rok, aby się przekonać 🙂 A później Australia 🙂

  • Mira Jurecka

    Październik 2, 2016

    Czad!

  • Alicja Kubiak

    Październik 2, 2016

    Bawcie sie dobrze….

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Dziękujemy! 🙂

    • Alicja Kubiak

      Październik 2, 2016

      Do Gdańska nie wpadniecie?

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Niestety, Gdańsk nam zupełnie nie po drodze, a czasu mało tak naprawdę… 🙁

  • Michał Maj

    Październik 2, 2016

    Bardzo pozytywny filmik 🙂 Muszę też kiedyś zrobić taką niespodziankę

    • Koralina

      Październik 2, 2016

      Dzięki! Duuuużo radości taka niespodzianka przynosi wszystkim! 🙂

  • Ewelina Malina

    Październik 2, 2016

    lepiej zrobić nie mogliście <3

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      🙂 Ale nie łatwo było wytrzymać i się nie wygadać 😉

    • Ewelina Malina

      Październik 2, 2016

      nie jest łatwo..za to uradowaliście rodziców na pewno, bo chyba nie ma nic ważniejszego niż rodzina 🙂

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Tak. Ich miny były bezcenne 🙂

  • Przemyslaw Czatrowski

    Październik 2, 2016

    Ha! Niezła akcja 🙂 Może do Cieszyna wpadniecie? 😉

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Oczywiście, że tak 🙂

    • Przemyslaw Czatrowski

      Październik 2, 2016

      Dopiero inne wiadomości zobaczyłem 😀 Super!

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      😀

    • Kamila Anna Napora

      Październik 2, 2016

      To już w planach od dawna jest 😉 stąd i ja wtajemniczona byłam 😉

  • TropiMy Przygody

    Październik 2, 2016

    No raczej! 🙂

  • Magda Tadrała

    Październik 2, 2016

    Dacie radę odwiedzić Mirkę?;)

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      No raczej! 🙂

  • Natalia Malec

    Październik 2, 2016

    Super i do zobaczenia niedługo wiecie gdzie!

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Myślę, że nie tylko tam 😉

  • Ina i Sewa

    Październik 2, 2016

    Witajcie w kraju i wśród mych facebookowych znajomych.
    My odrobinkę podróżujemy po Pl. Malo.
    I troche po świecie ,,palcem po mapie”.
    Malo o tym piszemy, bo wciąż cos nam wypada.
    Dzis miała byc ,,wycieczka” po Francji, ale… znów gdzies gnamy.
    Trzymajcie sie.
    Witajcie. Zapraszam także do nas, na rodzinny blog… ,,dzieciowy” 🙂

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      Witamy i pozdrawiamy 🙂

  • Małgorzata Ewa Drgas

    Październik 2, 2016

    Mina Ryszard Anglartrewelacja ☺

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      I trwała jeszcze dobrą chwilę 🙂

    • Małgorzata Ewa Drgas

      Październik 2, 2016

      Michał tez wygląda jakby by duchy zobaczyl ☺

  • Agnieszka Sztandera

    Październik 2, 2016

    Love! <3

    • TropiMy Przygody

      Październik 2, 2016

      🙂

Dodaj komentarz