Skip to content

TropiMy Przygody


Christchurch – re:start miasta

Christchurch – re:start miasta

Puste przestrzenie pomiędzy budynkami wypełniają parkingi, place budowy i sztuka. Parking przy parkingu, budowa przy budowie, mural na muralu. To nie jest typowe centrum miasta. To centrum Christchurch – miasta, które wciąż nie może się podźwignąć po trzęsieniach ziemi, które nawiedziły je w 2010 i 2011 roku.

Wybierając się do Christchurch słyszeliśmy od wielu osób, że tam nie ma nic ciekawego, że nie warto. Los chciał, żebyśmy nie tylko Christchurch odwiedzili, ale i zamieszkali w nim na kilka tygodni. To fakt, miasto nie tętni życiem tak, jak np. Auckland, ale ma swoje fajne miejsca i ten niepowtarzalny klimat. Klimat smutku i pustki pomieszanych z artystycznym entuzjazmem dynamicznie rozwijającego się miasta. Brzmi jak poetycki bełkot? No cóż, ale tak jest, o czym poniżej.

3500 miejsc parkingowych

Ponad 3500 miejsc parkingowych w samym tylko centrum prawie 400-tysięcznego miasta to dużo. Zdecydowanie za dużo. Dlaczego jest ich aż tyle? Bynajmniej nie wynika to z zapotrzebowania na miejsca parkingowe, czego dowodem są pustki, jakimi te parkingi świecą. Parkingi są tymczasowym sposobem na zagospodarowanie przestrzeni po części z ponad 1500 budynków, które wyburzono po zniszczeniach, jakie 6 i 7 lat temu zaserwowała im seria trzęsień ziemi. Trzęsień, które w efekcie niemal zmiotły centrum Christchurch z powierzchni ziemi. Spacer po centrum przygnębia, kiedy uświadamiamy sobie, że te wszystkie parkingi były kiedyś budynkami, w których toczyło się życie. Chyba można powiedzieć, że Christchurch od ostatnich kilku lat ma pecha, nie tylko ze względu na pamiętne trzęsienia ziemi. Kiedy w lutym 2016 roku wprowadzaliśmy się do Christchurch, przez kilka dni płonęły Port Hills, czyli wzgórza przy porcie. W lipcu, część miasta nawiedziła powódź po paru dniach intensywnych ulew, które przetoczyły się przez całą Wyspę Południową (w naszym Lake Tekapo w postaci śniegu). Nie ma co, miasto ma pod górkę.

Sztuka na pustych ścianach

Żeby trochę tę szarość i pustkę wypełnić, artyści zaczęli ozdabiać osamotnione ściany budynków, które przetrwały trzęsienie. I tak miasto zapełniło się kolorowymi, często bardzo oryginalnymi i ciekawymi muralami. Poza malunkami przestrzeń miejską zaczęły wypełniać instalacje artystyczne. Ciekawym konceptem jest aleja latarń, która powstała w 2013 roku w ramach projektu „Solidarity Grid” niemieckiego artysty Mischa Kuball. 21 miast z całego świata, w ramach solidarności i symbolicznego gestu wsparcia dla zrujnowanego Christchurch przekazało po jednej swojej latarni miejskiej. Na jednej ulicy stoją różne lampy z różnych zakątków świata. Nie obyło się bez polskiego akcentu: swoją lampę przekazał również Sopot. W pięknym Ogrodzie Botanicznym stoją schody do nieba, a na budynku Muzeum Sztuki Współczesnej stoi wielka dłoń z twarzą, którą widać z wielu punktów miasta.

Wymieniając ważne dzieła sztuki ulicznej w Christchurch nie można zapomnieć o instalacji 185 pomalowanych na biało krzeseł, które symbolizują 185 ofiar trzęsienia ziemi z 22 lutego 2011 roku.

Bardzo nam się podoba to nakierowanie miasta na sztukę. Nawet jedno z centrów handlowych odbudowano w nietuzinkowej, artystycznej formie przypominającej o niestałości budynków: sklepy, kawiarnie i restauracje (a nawet banki) mieszczą się w kolorowych kontenerach budowlanych, a pomiędzy nimi ulokowano różne instalacje artystyczne. Jego nazwa też nie była przypadkowa: Re:Start. Niestety, w kwietniu tego roku tymczasowe centrum handlowe przestało istnieć, po ponad 5 latach. Część z kontenerów jednak pozostała wraz z jego najemcami, ale pod inną nazwą: Container Mall. Do tego wszystkiego należałoby dodać jeszcze oddolne inicjatywy młodych mieszkańców, aby ożywić to senne miasto. I tak kilka lat temu powstała kolejna tymczasowa przestrzeń kreatywna „The Pallet Pavilion” do dzielenia się swoimi umiejętnościami i sztuką. Niestety, obecnie już nie działa, aczkolwiek jej pozostałości wciąż istnieją.

Miasto rozwijające się

Co ciekawe, niektóre z murali ożywiających ogołocone ściany nie są już widoczne albo tylko malutki fragment wystaje gdzieś zza drugiego budynku. Nie ma się co dziwić, wszak miasto zmienia się z dnia na dzień. W miejsce dziur po starych powstają nowe budynki. W lutym tego roku centrum Christchurch wyglądało jak jeden wielki plac budowy. A plany otwarcia nowych miejsc na ten i przyszły rok są całkiem imponujące. Christchurch się ciągle przeobraża. W mieście byliśmy na początku tego roku i kiedy niebawem (we wrześniu) ponownie je odwiedzimy na pewno będzie już wyglądało zupełnie inaczej. Fajnie było obserwować choć przez chwilę taką diametralną zmianę, jaka się dokonuje w tym mającym pecha mieście.

Co warto zobaczyć w Christchurch?

Christchurch polecamy głównie fanom sztuki ulicznej i nowoczesnej oraz wszystkim, których ciekawi, jak wygląda miasto kilka lat po trzęsieniu ziemi. Większość proponowanych przez nas miejsca znajduje się w ścisłym centrum, w spacerowej odległości od siebie i wystarczą na wypełnienie pełnego dnia w centrum miasta.

Ogród Botaniczny

Christchurch ma przepiękny i duży Ogród Botaniczny. Można po nim spacerować do woli i cieszyć się ostoją zieleni praktycznie w samym centrum. Jest połączony z wielkim parkiem, w którym często odbywają się koncerty i różne wydarzenia plenerowe. Wstęp na teren ogrodu jest darmowy, co więcej – na terenie ogrodu jest wielki parking samochodowy, na którym zawsze znajdą się wolne miejsca. W tygodniu można na nim zostawić auto bezpłatnie na 3 godziny, w weekendy nie ma ograniczeń czasowych. Idealne rozwiązanie na piesze zwiedzanie miasta.

Christchurch

Muzeum Canterbury

Przy wejściu do Ogrodu Botanicznego (od strony centrum) w przepięknym, XIX-wiecznym budynku mieści się Muzeum Canterbury, czyli muzeum regionu. W środku trochę historii regionu i kultury maoryskiej, a także takie dziwi jak replika domu pewnego nowozelandzkiego małżeństwa, którzy jako tapety użyli muszelek. W całym domu. Takie hobby. Stałe wystawy nie powalają, ale można trafić na fajne czasowe ekspozycje. Nam udało się zobaczyć wystawę z okazji 75-lecia linii lotniczych Air New Zealand i była całkiem ciekawa. Warto więc zajrzeć na stronę muzeum w trakcie planowania zwiedzania, szczególnie że wstęp jest darmowy. Muzeum Canterbury ma również osobny oddział poświęcony tylko trzęsieniom ziemi – Quake City, który akurat do września 2017 roku jest chwilowo zamknięty ze względu na  przeprowadzkę. Od września na Durham Street. Wstęp kosztuje 20$.

Christchurch

Arts Centre

No to przechodzimy do sztuki, bo ta jest tutaj najciekawsza. Idąc z muzeum w stronę centrum mijamy dawny kampus uniwersytecki, czyli piękne kamienne budynki, które dziś służą jako przestrzeń dla sztuki. Cały kompleks wciąż jest jeszcze odbudowywany po trzęsieniach ziemi, ale renowacja ma się ku końcowi. Kiedy byliśmy w Christchurch, niestety, wewnątrz nie było jeszcze żadnych wystaw ani wydarzeń ze względu na odbudowę, ale teraz już się dzieje – nie wiemy tylko, czy ciekawie. Tak czy siak, istnieją przynajmniej dwa powody, żeby przejść ulicą Worcester Boulevard: 1. uroda budynków – warto je zobaczyć choćby z zewnątrz; 2. we wnętrzu jednego z budynków kompleksu mieści się kawiarnia Bunsen – bardzo klimatyczne miejsce z pyszną kawą, dobrym jedzeniem i fajnym wystrojem. Niech was nie zmyli pierwsze wrażenie – nam się wydawało, że to drogie miejsce i pierwszym razem kupiliśmy kawę z małej budki naprzeciw, żeby nie przepłacać w takiej „fancy” kawiarni. Za drugim razem postanowiliśmy odwiedzić Bunsen i… kawa była tam tańsza niż ta niezbyt dobra w budce naprzeciw 😉

Christchurch Art Gallery

Idąc dalej w stronę rynku ulicą Worcester, trafimy pod nowoczesną bryłę Muzeum Sztuki Współczesnej – poznacie chociażby po dłoni z twarzą na jej szczycie. Jak to w takich muzeach – można trafić na świetne wystawy, można na niezbyt interesujące. Ale warto zajrzeć, wszak wejście również jest bezpłatne.

Street art

Centrum Christchurch aż się prosi o pobłądzenie w poszukiwaniu kolejnych murali oraz instalacji artystycznych, o czym już pisałam powyżej. W planowaniu trasy może pomóc bardzo fajna, interaktywna mapa sztuki ulicznej.

Katedra z dziurą, katedra z papieru i krzesła

W centrum Christchurch stoją ogrodzone pozostałości dawnej katedry miejskiej, której wieża i część dachu zawaliły się podczas pamiętnego trzęsienia ziemi. Katedra miała zostać wyburzona, ale pojawiły się protesty. Nie wiadomo, czy i kiedy ją odbudują, bo od kilku lat władze miasta nie mogą się dogadać z kościołem anglikańskim. A katedra stoi i straszy. W 2012 roku, kawałek dalej postawiono nową, zastępczą katedrę… z papieru. Dokładniej, wybudowano ją ze specjalnego rodzaju tektury, co – podobnie jak wspomniany Re:Start – wskazuje na etap przejściowy i niestałość obiektów. Nieopodal papierowej katedry stoją białe krzesła, czyli pomnik ofiar trzęsienia ziemi z 2011 roku.

Ulica Regent Street i tramwaj

Najbardziej turystyczna ulica Christchurch to uliczka z odbudowanymi kolorowymi i super czystymi kamienicami, która pasuje do centrum miasta jak pięść do oka. Mieszczą się tu sklepy z pamiątkami, drogie i wystylizowane kawiarnie, a przez sam środek przejeżdża stylizowany na zabytkowy tramwaj, którym można objechać (nie tak znowu wielkie) centrum za miliony monet (25$ od osoby). Z ulicy Regent uciekliśmy szybko, bo zrobiła na nas wrażenie sztucznej, a do jednej z flagowych atrakcji Christchurch nie wsiedliśmy, bo zabytkowymi tramwajami to my dojeżdżaliśmy na uczelnię we Wrocławiu, więc żadna to atrakcja 🙂 Ale jak ktoś lubi tramwaje, to czemu nie?

Szukacie innych miejsc w Nowej Zelandii? Zajrzyjcie na stronę o Nowej Zelandii na naszym blogu!

Port Hills/gondola

Druga z topowych atrakcji miasta to gondola wjeżdżająca na wzgórze, z którego rozpościera się widok na miasto z jednej strony, a z drugiej na zatokę Lyttelton Harbour, ocean i półwysep Banks Peninsula. Wjazd nią kosztuje 28$, a więc całkiem sporo. Ale jest na to sposób: można wejść na jedną z gór (niekoniecznie nawet tę z gondolą), ale można też przejechać samochodem przez Dyers Pass i zatrzymać się na punkcie widokowym na górze i mieć ten piękny widok za darmo 🙂 Pojechać na drugą stronę wzgórz i tak warto, bo tamtejsze zatoki są przepiękne i pełne małych, uroczych i często pustych plaż, Lyttelton jest całkiem przyjemnym miasteczkiem, a z niego można popłynąć na cudowną wysepkę Quail Island. Nie mówiąc już o tym, że jest tam (po Port Hills i Banks Peninsula) gdzie chodzić, ale o tym napiszemy innym razem.

Christchurch

Informacje praktyczne

  • O jednym darmowym parkingu w ogrodzie botanicznym już pisałam, w samym centrum jest jeszcze jeden darmowy przy postoju do 2 godzin, a całą listę z lokalizacjami znajdziecie na tej stronie.
  • Stęsknionym za polskim jedzeniem polecamy foodtruck Polka Ltd stojący zazwyczaj na Placu Katedralnym, choć zdarza się (jak na footruck przystało), że się przemieszcza. Prowadzi go przesympatyczne polskie małżeństwo, które robi pyszne placki ziemniaczane. Od niedawna mają też pierogi, choć niestety nie zdążyliśmy spróbować 🙁
  • Jeśli szukacie fajnego noclegu niedaleko lotniska to polecamy Airbnb u Jacqueline, u której przez Airbnb zostaliśmy pierwszy tydzień, a później… wynajęliśmy pokój na cały nasz pobyt w tym mieście 🙂 Jeśli nie macie Airbnb i założycie je korzystając z tego zaproszenia, dostaniecie 100 zł na pierwszą rezerwację!
  • Jeśli wolicie spać w hostelu lub hotelu, porównajcie sobie wcześniej ceny, bo noclegi w Nowej Zelandii do tanich nie należą.
  • Jeśli przylatujecie do Christchurch i tutaj będziecie wypożyczać samochód (to najwygodniejszy i najtańszy poza autostopem sposób poruszania się po Nowej Zelandii, bo komunikacja międzymiastowa ledwie zipie) porównajcie ceny najtańszych wypożyczalni.

Jak wam się podoba Christchurch? A może byliście i macie inne spostrzeżenia? Podzielcie się nimi w komentarzach!

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 😃 Dziękujemy!

8

  • Magda

    Sierpień 17, 2017

    Świetna relacja i zdjęcia. 🙂 Z przyjemnością przeczytałam. 🙂

    • Koralina

      Sierpień 17, 2017

      Dziękuję! Bardzo miło to słyszeć (a raczej czytać) 🙂

  • Gosia

    Sierpień 14, 2017

    Super post! Te murale robią na mnie największe wrażenie! Prawdziwe dzieła sztuki 🙂

    • Koralina

      Sierpień 17, 2017

      Dzięki! To prawda, niektóre zachwycają! 🙂

  • parisbymoni

    Sierpień 9, 2017

    Ciekawa architektura, przypomina miasto europejskie, a jednak ma inny charakter.

    • Bartek

      Sierpień 10, 2017

      To, co na pewno odróżnia miasta w Nowej Zelandii od europejskich to na pewno brak starego centrum miasta ze względu na krótką, współczesną historię. Trochę nam tego klimatu brakuje 😉

  • Eli Waliska Waliska

    Sierpień 8, 2017

    Moje ulubione miasto w NZ ale zgodnie z moją wiedzą zdecydowana większość budynków została wyburzona po trzęsieniach a nie zrujnowana podczas trzęsień. I byliśmy w tym samym czasie: podczas pożaru.

    • TropiMy Przygody

      Sierpień 8, 2017

      No to prawda, wyburzona w wyniku zniszczeń podczas trzęsień 🙂 O proszę, to się gdzieś tam mijaliśmy 🙂

Dodaj komentarz