Skip to content

Tropimy Przygody


Kiszyniów nie wyładniał

W ramach przerwy w zajęciach i żeby poznać kawałek Mołdawii pojechaliśmy wczoraj do monasteru Orcheiul Vechi i do Kiszyniowa. Miło było wrócić po roku w te miejsca, chociaż Kiszyniów wciąż nie zachwyca. I pewnie tak zostanie jeszcze co najmniej kilka lat. To, co mnie zachwyciło to La Placinte, czyli restauracja, którą odkryliśmy i polubiliśmy rok temu.

Czytaj więcej

Problemy na granicy: stempel

Oczywiście, nie obyłoby się bez „problemu” na granicy. Tym razem zgoła innego: przekraczamy granicę ukraińsko-mołdawską, Ukraińcy przepuszczają nas praktycznie od razu.  Przejeżdżamy kilka kilometrów do mołdawskiej części, a tam problem. Bartek dostał pieczątkę w paszporcie, że opuszcza Ukrainę. Dostał dlatego, że przy wjeździe mu wbili, więc i przy opuszczaniu kraju przybili stempelek. Ja przy wjeździe nic nie dostałam, nie wiedzieć dlaczego, więc i przy wyjeździe nic mi nie wbili. No i jest problem…

Czytaj więcej

Rumuńscy kierowcy

Wszystkim, którzy narzekają na polskie drogi, spieszę donieść, że naprawdę nie jest z tym tak źle i nie jesteśmy na szarym końcu Europy. Słowacy mają porównywalne szosy, Węgrzy trochę tylko lepsze, a Rumunia… Tutaj, jak robią drogę to tylko połowę jednego pasa (bo reszta chyba była całkiem dobra ich zdaniem). W sumie poniekąd jest to logiczne – droga najbardziej niszczy się od zewnętrznej strony, środek zostaje dobry, no to po co całość robić? Zostaje więc tylko półtora pasa dla obustronnego ruchu… Wystarcza. Bo musi. Po co więc na Zachodzie buduje się szerokie drogi? Półtora pasa jest wystarczające!

Czytaj więcej