
West Coast, a może Wet Coast? Czy warto jechać na Zachodnie Wybrzeże Wyspy Południowej?
Jedźcie na West Coast, mówili. Będzie fajnie, mówili. To najfajniejsza część Wyspy Południowej Nowej Zelandii, mówili. I co? I z West Coast wyszło Wet Coast, deszcz przez parę dni z rzędu nie odstępował nas na krok. Czy warto w takim razie tam w ogóle jechać?
West Coast to jedno z najbardziej wilgotnych miejsc w Nowej Zelandii, o bardzo umiarkowanych temperaturach. Aby liczyć na odrobinę ciepła (tak 17 do 20 stopni) oraz największą szansę, że przez kilka dni nie będzie non stop lało najlepiej wybrać się w to miejsce pomiędzy grudniem na lutym. Z drugiej strony wtedy też ruch turystyczny jest największy.
opy
Historia Zachodniego Wybrzeża – górnictwo na West Coast
Zachodnie Wybrzeże (West Coast), czyli Te Tai o Poutini (w języku Maori) w czasach pierwszych mieszkańców Nowej Zelandii znane było z pounamu, czyli jadeitu/nefrytu, zwanego również w Polsce (przez kogoś na pewno) żadem. Osadnicy z Europy przybywający do tej części Wyspy Południowej szukali głównie węgla, złota oraz drewna. Wydobycie oraz produkcja tych zasobów na długo (przynajmniej w nowozelandzkiej skali) zdeterminowała obraz Zachodniego Wybrzeża. Pozostawili oni po sobie wiele wyrobisk, kopalni, tuneli wydrążonych w górach, mostów żelaznych i sporo ciężkiego sprzętu, które to dziś stanowią jedną z głównych atrakcji West Coast. Oprócz oczywistych walorów przyrodniczych (setki kilometrów, gdzie ocean styka się z górami i klifami) mamy więc możliwość zwiedzania kopalni, opuszczonych górniczych miasteczek (każde reklamowane jako prawdziwe „ghost town” – miasto duchów), wystaw starego sprzętu górniczego, tras tematycznych ze ścieżkami przecinającymi góry i stare zabudowanie górnicze oraz wiele innych pozostałości historii regionu. Co więc warto zobaczyć?
Największe atrakcje West Coast
Przełęcze: Haast Pass, Arthur’s Pass, Lewiss Pass
Na West Coast prowadzą trzy malownicze trasy: przez Haast Pass, Arthur’s Pass oraz Lewiss Pass. Każda z nich malownicza i nie warta pomijania, tylko jak zrobić wszystkie trzy odcinki, które są wjazdami i wyjazdami? Najlepiej wjechać od Haast Pass (zwłaszcza jadąc od strony Queenstown) lub Lewiss Pass (ewentualnie najbardziej północnej drogi nr 6 – Buller Gorge) i w środku trasy „wyskoczyć” na Arthur’s Pass (aby zobaczyć wodospad Devil’s Punchbowl i zrobić jakiś trek, np. Bridal Veil lub coś dłuższego) i wrócić na wybrzeże. No chyba, że mamy mało czasu i realizujemy krótki, najbardziej przewodnikowy szlak po Wyspie Południowej. Wtedy pewnie Arthur’s Pass będzie naszym wjazdem lub wyjazdem (jadąc lub wracając do Christchurch), a połowę West Coast odpuścimy. My wjechaliśmy od strony południowej, czyli Haast Pass i ten kierunek zwiedzania poniżej utrzymamy.
Lodowce: Fox Glaciar i Franz Josef
Jedna z największych atrakcji regionu, czyli lodowce, do których punktów widokowych prowadzą w miarę krótkie i łatwe szlaki (część trasy można podjechać samochodem). Istnieją również szlaki bezpośrednio dochodzące w okolice lodowca. Miejscowe agencje organizują również wyjścia na lodowce oraz loty helikopterami. Z pewnością jest to atrakcja, jeśli ktoś w życiu lodowców nie widział, na nas po argentyńskim Perito Moreno nie zrobiły zbyt wielkiego wrażenia (a właściwie żadnego), ale może to wina złej pogody 😉
Lake Matheson
Jezioro, które przy dobrej pogodzie tworzy piękne, lustrzane odbicie pobliskich gór i lasów. W trakcie deszczowego dnia nie macie co liczyć na efekt lustra, ale tak czy siak warto przejść się chociaż do starej przystani (20 minut w obie strony), bo i tak będzie ładnie. Trasa dookoła jeziora to ok. 1,5 godziny.
Gillespies Beach
Warto zatrzymać się tu z kilku powodów. Miejsce oferuje platformę/wieżę widokową, tablice edukacyjne o historii miejsca, jego florze i faunie, parę fajnych tras spacerowych wiodących wybrzeżem i lasem wzdłuż rzeki oraz jedno z tańszych miejsc campingowych.
Hokitika
Jedno z wielu starych (w nowozelandzkiej mierze) miasteczek na West Coast, opowiadające górniczą historię regionu. Mamy tu więc latarnię, replikę statku, jakie w górniczych czasach przypływały do portu w Hokitika, odrestaurowane stare centrum miasta (z zabytkową biblioteką, która obecnie służy jako punkt informacji turystycznej i galeria sztuki) oraz muzeum opowiadające historię regionu. W pobliżu (Hokitika Gorge) znajdziecie również platformę widokową i most linowy, zawieszony nad błękitno-zieloną rzeką Hokitika.
Szukacie ciekawych miejsc w Nowej Zelandii? Zajrzyjcie na stronę o Nowej Zelandii na naszym blogu!
Greymouth
Miasto dobre jedynie do uzupełnienia zapasów jedzenia i… odwiedzin w miejscowym browarze! Monteith’s robi jedne z lepszych piw w Nowej Zelandii. Na miejscu możecie wykupić tour po browarze i zobaczyć w ramach tego kadzie, które… zobaczycie przez szybę idąc do toalety :p Wycieczka nie jest obowiązkowa, a część browaru działa jak normalny pub. Lepiej zatem, naszym zdaniem, pieniądze przeznaczyć na konsumpcję 😉 Polecamy deskę degustacyjną, w skład której wchodzi 6 małych piw waszego wyboru (warzonych oczywiście na miejscu). Do zestawu polecamy dobrać też ich frytki piwne, najlepsze na świecie! I poczujecie się jak w raju 😉

Punakaiki (aka Pancakes aka naleśniki)
Najbardziej znana naturalna atrakcja Zachodniego Wybrzeża. Niesamowita formacja skalna przypominająca ułożone jeden na drugim naleśniki amerykańskie. Dodatkowo na trasie (krótki spacerek ścieżką odpowiednią na większości trasy również dla osób niepełnosprawnych) parę tzw. blowholes, czyli dziur, z których pod wpływem ciśnienia wystrzeliwuje w powietrze woda uderzająca o wybrzeże. Obok wejścia do tego rezerwatu znajdziecie… a jakże, kawiarnię z naleśnikami 😉 My się skusiliśmy i powiemy szczerze, że naleśniki nie były najlepsze, stanowczo za słodkie, więc jeśli nie chcecie umrzeć z powodu zbyt wysokiego poziomu cukru we krwi zamawiajcie (jeśli w ogóle) maksymalnie jedną porcję na dwie osoby. Poza tym wypiłem tu najgorszą kawę w Nowej Zelandii, a to sztuka wyjątkowa zrobić bardzo bardzo przeciętną kawę w kraju, który serwuje jedną z najlepszych kaw na świecie i to prawie w każdym miejscu, gdzie ją zamówicie. Prawie 😉
Droga na Reefton
Droga odchodząca od wybrzeża West Coast i prowadząca z Greymouth do Reefton to prawdziwy raj dla pasjonatów historii, industrialnych klimatów i górniczych pozostałości. Trasa obfituje w odrestaurowane stare pokopalniowe tereny (mnóstwo budynków, szybów wentylacyjnych, sprzętów górniczych, maszyn wydobywczych, tartaków, elektrowni), infrastrukturę transportową (stare mosty, trasy kolejowe) oraz opuszczone pogórnicze miasteczka i osady. Do większości z tych atrakcji prowadzą, krótsze i dłuższe, oznaczone trasy spacerowe. W regionie tym funkcjonowały zarówno kopalnie wydobywające węgiel, jak i złoto.
Karamea
Koniec szlaku przez West Coast to jednocześnie początek innego, pieszego szlaku: 5-dniowego Heaphy Track. Jest to jeden z tzw. Great Walks, 9 „najfajniejszych” szlaków w Nowej Zelandii, a przynajmniej tak reklamowanych. W sezonie na szlakach obowiązuje wcześniejsza rezerwacja miejsc w domkach i na wyznaczonych miejscach campingowych. Poza nimi nocowanie jest zabronione. Nam, niestety, z powodu zbyt intensywnych opadów deszczu na szlak nie udało się wyjść.
West Coast – co warto zobaczyć jeszcze?
Oczywiście nikt nie leci na Wyspę Południową Nowej Zelandii jedynie po to, aby przejechać się jej Zachodnim Wybrzeżem. No chyba nikt 😉 Jeśli chcecie jakoś fajnie połączyć West Coast z większym objazdem po Wyspie Południowej to z Picton lub Christchurch (zależy czy przypłyniecie czy przylecicie) kierujecie się na Wesport. Wyjeżdżając z West Coast przez Haast Pass macie co najmniej kilka pięknych miejsc, które warto wciągnąć do planu podróży. Polecamy szczególnie kilka z najpiękniejszych jezior Nowej Zelandii jak Hawea, Wanaka, Pukaki czy Tekapo. Warto przy okazji zboczyć lekko z trasy w stronę niebywałego Lake Benmore. Mijając Queenstown możecie udać się w rejon nowozelandzkich fiordów, czyli nad Milford Sound. A może przedłużyć podróż o kolejnych parę dni i przejechać Southern Scenic Route, piękną trasę widokową wzdłuż południowego wybrzeża wyspy aż do Dunedin? Mamy też gotowy spis naszych ulubionych dróg w Nowej Zelandii, idealnych na road trip! Potrzebujecie jeszcze więcej inspiracji? 😉
To jak, ruszacie w pogoni za przygodą na Zachodnie Wybrzeże? Bawcie się dobrze i… pamiętajcie o kurtkach przeciwdeszczowych! I koniecznie dajcie znać, czy było to dla was bardziej West Coast, czy Wet Coast! 😉
[ezcol_1third][/ezcol_1third] [ezcol_1third]
[/ezcol_1third] [ezcol_1third_end]
[/ezcol_1third_end] Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub campera za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!
12 Komentarze
Anonim
A to nam sie pieknie wpisaliscie postem w krotkie wakacje na poludniowej wyspie w marcu. Wjezdzamy od Haast, kilka dni na zachodnim wybrzezu wylot z Christchurch 🙂 Mam nadzieje, ze ominiemy deszcz! 🙂
Anonim
Haha, ja bedzie slonce i piekne niebo to z pewnoscia bedziemy tak mili i sie z Wami podzielimy zdjeciami z widokami! ;P
TropiMy Przygody
Macie dużo większe szanse na dobrą pogodę niż my mieliśmy 🙂 Ciekawe jak Zachodnie Wybrzeże wygląda przy słońcu i niebieskim niebie 😉
TropiMy Przygody
Koniecznie! Będziemy mieszać zazdrość z zachwytem :p
Anonim
I jak ja Płynęliśmy pięknym fjordem ( podobno ) ale nic nie widzieliśmy bo padało, siąpiło i lało 🙁 Był to Milford Sound.
TropiMy Przygody
No właśnie tak to tam jest 🙁
Anonim
Za to w Vancity mroźne zimy nie występują. W przeciwieństwie do reszty Kanady
TropiMy Przygody
To prawda i bardzo nas to cieszy 🙂
W podróży. Od czasu do czasu
Fajny wpis, a to ciężkie niebo wygląda naprawdę dramatycznie! ps.Na zdjęciu głównym napisane jest „Cost”, a nie „Coast” 🙂
TropiMy Przygody
Ach te literówki :/ Dzięki!
Na Koniec Mapy
A widzieliście kiedyś Pragę bez deszczu? Bo my nie 😛 Ciąży nad nami jakaś czeska klątwa… 😛
TropiMy Przygody
Zawsze bez deszczu! O każdej porze roku 😀