Skip to content

TropiMy Przygody


Sydney z buta, czyli czas dobrze schodzony

Sydney z buta, czyli czas dobrze schodzony

Powiem szczerze, nie lubimy dużych miast. Nie za bardzo chcemy nawet w nich mieszkać, choć czasami musimy. Ale z Sydney jest inaczej. Nigdy byśmy nie podejrzewali, że może nam się tak dobrze mieszkać w mieście tej wielkości. Co więcej, wyobrażamy sobie, że moglibyśmy do tego miasta wrócić pomieszkać dłużej. I to pomimo braku poważnych gór w okolicy! Co nas tak urzekło w Sydney? Zapraszamy na spacer po największym mieście Australii!

W Sydney mieszkaliśmy łącznie 3 tygodnie, o tydzień dłużej niż planowaliśmy (Agung*, ty draniu!). Z jednej strony to wielkie, biznesowe, tętniące życiem miasto. Z drugiej miejscie, gdzie trzeba uważać na… wielkie białe papugi kakadu (pełno ich jak gołębi na krakowskim rynku) oraz małe, czarne pajączki z czerwonymi grzbietami (zwane redback, bardzo jadowite). Sydney to w końcu miasto, w obrębie którego znajdują się 4 parki narodowe, a linia wybrzeża przekracza 300 kilometrów! Ale po kolei.

Zwiedzanie Sydney

  • Whale watching

Pierwsze, co możecie zrobić to… wypłynąć z Sydney! Bardzo popularne są kilkugodzinne wycieczki na ocean z gwarancją, iż jeśli wieloryba nie zobaczymy, będziemy mogli odbyć tę wycieczkę następnego dnia. Przed wykupieniem wycieczki sprawdźcie proszę w internecie, czy firma postępuje w sposób etyczny, nie podpływa zbyt blisko przepływających wielorybów, nie płoszy ich etc. Warto też popłynąć mniejszą, szybszą łodzią, aby jak najszybciej wrócić na brzeg, aby nie tracić niepotrzebnie czasu na samo płynięcie (rejsy szybkimi łodziami trwają ok. 3 godzin, te większymi – 5-6). Pamiętajcie tylko, że na małych łodziach buja bardziej.

  • Manly to Spit Bridge walk

Sydney i jego ponad 300 kilometrów linii brzegowej to raj nie tylko dla fanów plażowania, ale również łażenia. Jednym z fajniejszych szlaków pieszych, których w Sydney jest od groma (zwłaszcza na wybrzeżu), jest 10-kilometrowa trasa prowadząca od mostu Spit do dzielnicy Manly (albo na odwrót). Szlak wiedzie przez plaże, klify oraz część parku narodowego. Jest to może mniej znana trasa niż Coogee do Bondi, ale nie mniej fajna. Polecamy go zrobić w odwrotną stronę niż sugeruje nazwa, czyli zacząć przy moście spit (gdzie dojedziecie komunikacją miejską) i dojść na Manly, z którego do centrum wrócicie promem. Dlaczego? Nagrodą za 10-kilometrowy marsz będą… najlepsze azjatyckie sałatki w mieście! Od promu idziecie prosto, skręcacie w prawo w jeden z głównych deptaków miastecza (na placyku, przed włoską kawiarnią) i po paru metrach zobaczycie szyld „Mint Asian Salad”. Koniecznie spróbujcie indonezyjskiej gado-gado!

  • Lavender Bay oraz Wendy Whiteley’s Secret Garden

Miejsce, od którego warto zacząć lub skończyć spacer z Manly do Spit Bridge znajduje się bezpośrednio przy moście Spit. Całe Lavender Bay to z pewnością dobre miejsce na spacer, w tym na taki krótszy, jeśli nie macie sił/ochoty/czasu na 10-kilometrową przechadzkę do Manly. Jego częścią jest „sekretny ogród” Wendy Whiteley. Ogród rozciąga się na wzgórzu, warto więc wdrapać się na Lavender Street i zacząć zwiedzanie ogrodu z góry, schodząc powoli do brzegu. Ogród jest dobrym miejscem na wytchnienie w ciągu dnia od sydnejskiego skwaru oraz na zdjęcia miasta. W ogrodzie znajdziemy ławeczki, a prawie na samym dole ławki i stoliki dobre na lunch. Sushi w takich okolicznościach smakuje wyśmienicie 🙂

  • South Head Heritage trail

Najlepiej dopłynąć tu z centrum Sydney promem. Wysiadamy na Watsons Bay i kierujemy się w lewą stronę wybrzeżem w kierunku na Green Point Reserve. Dalej plażą wracamy na szlak, który przez las i klify zaprowadzi nas na kolejną plażę – Lady Bay Beach i na koniec cypla Hornby zwieńczonego latarnią (Hornby Lighthouse). Stamtąd wracamy tą samą drogą lub odbijamy na drugą stronę półwyspu – na Gap Bluff Walking Track i idziemy na punkt widokowy, z którego (gdy ocean jest spokojny) zobaczyć możemy szczątki statku Dunbar. Całość trasy liczy mniej więcej 4-5 kilometrów i powinna zająć nam nie więcej jak godzinę, maksymalnie półtorej. Zaleta tego szlaku? Rewelacyjny widok na zatokę!

  • Hermitage Foreshore walk

Opcja dla chcących przedłużyć spacer w okolicach Watsons Bay. Po powrocie z South Head Heritage trail udajemy się wzdłuż wybrzeża na Parsley Bay Bridge i dalej wybrzeżem do parku Nielsen, gdzie zaczyna się właściwy szlak Hermitage Foreshore walk. W parku znajdziemy plażę Shark Beach, punkt widokowy (Steele Point), malownicze klify (Jumping Rock) oraz zabytkowy dom (Greycliffe House). Zabytkowych rezydencji zresztą na trasie znajdziecie więcej, jak np. Strickland House. Kolejny przystanek na trasie, Hermit Point to jedno z lepszych miejsc na zdjęcia centrum Sydney, znajdującego się po drugiej stronie zatoki. Od Nielsen Park do końca szlaku przejdziemy jakieś 2 kilometry, zaczynając w Watsons Bay ok. 4.5 kilometra, a idąc dalej na prom do Rose Bay – 6.5 kilometra. Krótsza opcja na skończenie szlaku to wyjść do New South Head Road i stamtąd złapać autobus jadący w kierunku centrum Sydney.

  • Coogee to Bondi beach walk

Jedna z popularniejszych rzeczy „do zrobienia” podczas zwiedzania Sydney. Spacer trasą z plaży Coogee do najpopularniejszej plaży w Sydney – Bondi to już tradycja wśród odwiedzająych miasto. Trasa liczy 6 kilometrów i wiedzie przez plaże, parki oraz kamieniste klify. Pamiętajcie, aby dobrze zabezpieczyć się od słońca i zabrać odpowiednią ilość wody! Po drodze (pomiędzy plażami Bondi a Tamara) znajdziecie sporo rzeźb i instalacji artystycznych – pokłosie corocznego festiwalu Sculpture by the sea. Organizatorzy chwalą się, że licząca ponad 100 eksponatów i rozciągająca się na 2 kilometrach ekspozycja jest największą darmową wystawą tego typu na świecie. Spacer najlepiej zacząć wcześnie z rana lub popołudniu tak, aby ominąć największe słońce. Im bliżej plaży Bondi tym szlak będzie coraz bardziej zatłoczony.

  • Glebe Markets

Jeden z bardziej kolorowych i popularnych marketów w Sydney. Ponoć jeśli czegoś tu nie znajdziecie, to pewnie tego w Sydney nie ma 😉 Otwarty niestety tylko w soboty i tylko do 16, także zaplanujcie dobrze wyjazd, by nie zaliczyć padaki jadąc przez pół miasta dla pustych straganów 😉 Skoro ta część zwiedzania Sydney wyszła nam trochę słabiej to zamiast zdjęcia targów macie zdjęcie papug, które są wszędzie nie ważna jaka pogoda czy pora dnia 😉

  • The Rocks

Takie niby Śródmieście Sydney, niedaleko Opery oraz Sydney Harbour Bridge. Sporo kawiarni, pubów oraz droższych restauracji i parę starszych budynków. Nie wiem, słyszeliśmy przed przyjazdem, że to takie super miejsce i mocny punkt podczas zwiedzania Sydney, ale nas nie zauroczyło. Kwestia gustu.

  • Sydney Opera

Tego miejsca chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Myślicie zwiedzanie Sydney, widzicie Operę 😉 Oprócz niewątpliwej atrakcji, jaką jest spacer wokół budynku Opery w Sydney warto również wybrać się na koncert, aby zobaczyć wnętrza (można również wykupić bilet na zwiedzanie, jeśli koncerty muzyki poważnej to nie wasza bajka) oraz wypić kawę na przeciwko Opery (po drugiej stronie portu) z widokiem na nią… pod warunkiem, że wam jakiś statek wycieczkowiy wielki jak pół Uluru widoku nie zasłoni 😉

  • Royal Botanic Garden

Spory kawał zieleni w samym sercu miasta, tuż za budynkiem Opery. Oprócz samej roślinności organizowane są tu plenerowe wystawy, pokazy filmowe pod otwartym niebem czy różnego rodzaju festiwale. W ogrodzie znajdziemy również zabytkowe budynki, szklarnie z egzotyczną roślinnością, teatr oraz Government House, czyli zbudowaną w XIX wieku rezydencję gubernatora Nowej Południowej Walii. Jest to też dobre miejsce, aby na chwilę przysiąść i pośród zieleni znaleźć wytchnienie od miasta. Dodatkowo w pakiecie dostaniemy całkiem elegancki widok na miasto oraz zatokę.

  • St. Macquarie`s Point  ( a.k.a. Mrs Macquarie’s Chair)

Punkt widokowy zlokalizowany na końcu cypla, za ogrodem botanicznym. Zapewnia dobry widok na miasta, budynek Opery oraz Sydney Harbour Bridge. Jest bardzo popularny, zwłaszcza podczas noworocznych pokazów sztucznych ogni.

  • Newtown

Newtown to kolejna dzielnica Sydney (miasteczko składowe), do którego warto się wybrać. Znajdziecie tam sporo sklepów ze starymi bibelotami, hipsterskie kawiarnie oraz dużo dobrego street artu!

  • Art Gallery of New South Wales

Jedno z ciekawszych miejsc w Sydney dla fanów sztuki lub na niepogodę. Ok, jesteśmy w Sydney, więc pozostańmy przy fanach sztuki 😉 Polecamy zwłaszcza, jeśli chcecie zobaczyć trochę sztuki Aborygenów oraz współczesnej sztuki australijskiej i międzynarodowej. Wejście do muzeum i na większość wystaw jest darmowe, płatne mogą być jedynie niektóre wystawy czasowe i wydarzenia specjalne. Muzeum otwarte jest od 10 do 17, w środy do 22.

  • Museum of Contemporary Art

Zwiedzanie Sydney level sztuka współczesna. Zlokalizowane w Sydney Harbour, rzut kamieniem od Opery, Muzeum Sztuki Współczesnej oferuje darmowe wejście I ciekawe zbiory współczesnej sztuki australijskiej oraz międzynarodowej. Jak to w muzeach sztuki współczesnej – można trafić na świetne wystawy, można na takie sobie. Loteria. Dodatkowo warto wybrać się na kawę na samą górę budynku dla fajnego widoku na całą okolicę oraz śledzić wydarzenia specjalne. Muzeum otwarte jest codziennie od 10 do 17, w środy do 21.

  • Parliament of New South West

Zabytkowy budynek Parlamentu Nowej Południowej Walii, który z jednej strony nadal pełni swoją funkcję, a z drugiej otwarty jest dla zwiedzających. Zabytkowe sale zgromadzenia oraz niektóre gabinety otwarte są dla zwiedzających za darmo od poniedziałku do piątku w godznach 9-17, z wyjątkiem niektórych świąt. Podczas obrad parlamentu dostęp do głównej sali ograniczony jest do górnych galerii. Dodatkowo w każdy poniedziałek i piątek o 13:30 organizowane jest darmowe zwiedzanie z przewodnikiem.

Szukacie ciekawych miejsc w Australii? Zajrzyjcie na stronę o kraju Down Under na naszym blogu!

  • Hyde Park

Oprócz sporego kawałka zieleni w centrum miasta Hyde Park jest również niezłym hubem przesiadkowym (dojeżdża tu sporo autobusów z różnych części miasta oraz 4 linie kolejki miejskiej), a w samym parku organizowane są często różnego rodzaju wydarzenia kulturalne i kulinarne. W samym parku znajdziemy też posąg Thomasa Cooka oraz (na jego obrzeżu) ciekawe Australian Museum.

  • Okolice Hyde Park

To sporo starych, zabytkowych budynków, które będziecie chcieli zwiedzić lub chociaż cyknąć fotę. Warto wymienić tu Town Hall, Queen Victoria Building, Hyde Park Barracks Museum, The State Theatre czy The Strand Arcade.

  • Sydney Harbour Bridge

Obok Opery jeden z niepodważalnych symboli miasta. Most jest fotogeniczny i na tyle spory, że generalnie trudno go nie mieć na połowie zdjęć z centrum 😉 Mostem można się przejść chodnikiem przy ulicy lub… górą, po jego przęśle! Most ma 1149 metrów długości i aż 134 metry wysokości. Niestety takie przejście jest turbo drogie i kosztuje w zależności od dnia (tydzień/weekend) i pory dnia pomiędzy 300 a prawie 400 kangurodolarów :/ Tańsza opcja to albo przejście połowy mostu (zejście wewnętrzym, niższym przęsłem) za 168 dolarów, albo wejście na 87 metrowy pylon (200 schodów) za 15 dolarów. Można też most przejść normalnie, po chodniku. Za darmo 🙂

  • Cadmans Cottage Historic Site

Drugi najstarszy zachowany budynek w Sydney, wybudowany ok. 1816 roku. Niegdyś był siedzibą policji wodnej oraz domem marynarzy. Dziś, po renowacji, otwarty jest dla zwiedzających.

  • Circular Quay

Wielka przystań, z której wypływają promy w wiele różnych zakątków wielkiego Sydney. Czasami odbywają się tu również drobne pokazy uliczne czy mini koncerty, ale zazwyczaj, zwłaszcza w weekendy jest tu mega dużo ludzi, więc będziecie chcieli jak najszybciej tamtędy przejść i wsiąść na odpowiedni prom. Prom może kosztować, w zależności od odległości, od 6 do 7.5$, ale jeśli chcecie nimi popływać można trochę zaoszczędzić. W niedzielę, używając karty do komunkacji Opal, system ściąga maksymalnie 2.70$, więc jesli do przystani dojeżdżacie autobusem, to prom wyjdzie wam za darmo 😉 Więcej o poruszaniu się po Sydney w informacjach praktycznych pod koniec wpisu.

Zwiedzanie okolic Sydney

  • Red Hands Cave

Jedno z najlepiej zachowanych miejsc z naskalną sztuką Aborygenów w prowincji. Na miejsce dojść możemy trasą liczącą 8 kilometrów w obie strony albo dojechać gruntową, nieutwardzoną drogą do parkingu, z którego do pokonania jest kilometr na piechotę. Miejsce znajduje się mniej więcej po drodze z Sydney do głównych atrakcji Gór Błękitnych.

  • Blue Mountains

Góry Błękitne to bez wątpienia najbardziej znane i jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w okolicach Sydney. Swoją nazwę zadzwięczają porastającym je bujnie eukaliptusom. Rośliny te zawierają w swoich liściach olejki eteryczne, które ulatniając się tworzą wrażenie, iż góry czy lasy, na które patrzymy z odległości osnuwa niebieska poświata/mgła. W przypadku jednodniowego wypadu możemy zatrzymać się w paru miejscach na krótsze trekkingi: Upper Wentworth Falls, Lower Wentworth Falls, Conservation Hut, Three Sisters lub połączyć te 3 miejsca w jedną, półdniową trasę. Polecamy szczególnie trasy do wodospadów – są naprawdę fajne. Jeśli chodzi o 3 siostry: trasa wiedzie tuż przy nich, więc nie tak łatwo o widok na nie, a poza tym pod siostry podjeżdżają wszyscy turyści i jest tam bardzo tłoczno. My szybko stamtąd uciekaliśmy 🙂

  • Cattai National Park

Jedno z polecanych nam przez miejscowych miejsc, do którego nie zdążyliśmy niestety (przez 3 tygodnie pobytu… shame on us!) się wybrać. Może wy dacie radę? Cattai National Park to podobno fajne miejsce zarówno na chill, piknik, treking jak i pływanie kajakami.

  • Jaskinie Jenolan

Słyszeliśmy, że to super przygoda, nie tylko dla fanów stalagmitów i stalaktytów 😉 Ceny jednak skutecznie mogą odstraszyć… Jaskiń jest sporo, wejście do jednej kosztuje 42-47$, a wycieczki z przewodnikami to wydatek między 120 a 250$. Dochodzą do tego jeszcze droższe pakiety, jak noclegi, posiłki i inne takie. Jeśli was ceny nie odstraszają, to na zachętę wrzućcie sobie w wyszukiwarkę graficzną „Jenolan caves”.

  • Trasa do Brisbane wzdłuż wybrzeża

Dobra trasa na 2-3 dni powolnej jazdy lub krótsze wypady do konkretnych miejsc. My przejechalismy ją w 3 dni jadąc z Brisbane do Sydney, a fajne miejsca, które odwiedziliśmy po drodze znajdziecie w naszym poprzednim wpisie.

Droga z Brisbane do Sydney - road trip po Australii

Zwiedzanie Sydney – informacje praktyczne

  • Wypożyczenie auta – zwiedzając samo Sydney najlepiej łączyć komunikację miejską z rowerami, nie pchajcie się tam autem! Co innego jednak okolice Sydney, tu auto zdecydowanie jest najlepszym środkiem transportu, zwłaszcza ze względu na czas. My zawsze sprawdzamy sobie ceny auta tutaj przed wyjazdem, aby znaleźć najtńszą opcję. Zdarzało nam się brać auto z dnia na dzień, ale wtedy to już bardziej bierzesz co jest. Kolejna opcja, zwłaszcza jak zaczynacie lub kończycie w Sydney (jak większość z nas) swoją australijską przygodę, to wypożyczenie kampera! Dom na kółkach jest droższy, ale za to oszczędzacie na hostelach, które w tej części świata są bolesne dla portfela, a do tego macie większą wolność z wyborem miejsca do spania. Alternatywnie możecie wypożyczyć auto osobowe (jak my na Uluru) i wrzucić do niego namiot.
  • Komunikacja w Sydney – w mieście korzystamy z karty „Opal card”. Można ją kupić w wielu miejscach, np. w kioskach czy na stacjach benzynowych i tam też doładowywać. Kartę możecie też zarejestrować i doładowywać przez internet.  Dzięki niej bilety za przejazd są tańsze niż kupowanie jednorazówek, pozwala na przesiadki (dopłacacie za kolejny bilet różnicę zmieniającej się strefy lub nie płacicie nic jeśli nie przekraczacie strefy), poza tym np. w niedzielę płacicie tylko pierwsze 2.70 kangurodolarów, później system już nic wam z karty nie ściąga. W pozostałe dni system przestaje ściągać opłaty po wydaniu 15$ (tzw. daily cap). Poza tym im więcej się jeździ, tym kolejne przejazdy są tańsze (50%), płacicie też mniej przesiadając się w trakcie godziny od rozpoczęcia podróży oraz 30% taniej poza godzinami szczytu. Więcej o karcie, gdzie ją kupić oraz jakie są stawki za poszczególne strefy i rodzaje komunikacji miiejskiej znajdziecie na stronie Opal NSW
  • Dojazd z lotniska do Sydney. Lotnisko zlokalizowane jest zaledwie 9 kilometrów od miasta, do którego dostać możecie się na parę spsobów. Pociągiem, używając karty Opal zapłacicie ok. 16$ (12$ za to, że wsiadacie na lotnisku), natomiast shuttle bus kosztuje 18$ na miejscu (12$ przez internet). Z lotniska odjeżdzają taksówki, można też zamówić przejazd Uberem. NAJTANIEJ dojedziecie do miasta autobusem linii 400 odjeżdżającym z lotniska w kierunku na Bondi Junction. Autobus zatrzyma się przy stacji kolejowej Mascot (gdzie pewnie prawie wszyscy wysiądą i przesiadają się na kolejny autobus lub metro), a za oba przejazdy zapłacicie ok. 7$.
  • Rekiny. Wszystkie plaże w Sydney mają siatki (antyrekinowe?) w odległości 100 metrów od brzegu i są regularnie patrolowane. Jeśli w okolicy pojawi się rekin usłyszycie alarm, wtedy szybko z wody na piasek 😉 Ataki zdarzają się sporadycznie, a w ostatnich 45 latach nie odnotowano ani jednego ataku śmiertelnego.
  • Opłaty za parki narodowe. Większość parków narodowych w Australii wprowadziła opłaty za przebywanie na ich terenie z opcją na szybki, darmowy przejazd, jeśli nie macie planu w nich się zatrzymywać. Opłaty za niektóre są wysokie, ale w cenie będziecie mieć np. tańsze lub darmowe kempingi. Aktualne ceny znajdziecie tutaj.  
  • W Sydney promienowanie UV jest dużo wyższe niż w Polsce. Wychodząc na dwór (wersja dla Krakusów: na pole), zwłaszcza idąc na plażę pamiętaj o kremie przeciwsłonecznym (najlepiej z filtrem UV 50+), czapce, okularach i odpowiedniej ilości wody, nawet w pochmurne dni.
  • Pająki. Tak, one czają się wszędzie, a najgorsze są nie te największe, a małe, czarne z czerwonymi plecami, wspomniany już wcześniej gatunek redback. Jesli dojdzie do ukąszenia, przede wszystkim: nie panikuj! Na miejscu są lekarze, którzy leczą takie rzeczy każdego dnia. Jeśli dojdzie do ugryzienia, najlepiej… zrób sobie selfie z pająkiem! I wcale nie żartujemy: no dobra, może Ty nie musisz być na tym zdjęciu, ale pająk owszem (jeśli skurczybyk jest jeszcze widoczny), aby pomóc lekarzom w podaniu właściwej surowicy. Sprawdź też, na co możesz się zaszczepić przed wyjazdem (szczepienia przed wyjazdem w podróż).
  • Sanktuaria dla zwierząt. W Australii znajdziecie sporo sanktuariów koali, kangurów i innych australijskich zwerząt. Bądźcie proszę bardzo uważni wybierając miejsca, do których się udajecie. Pomiędzy miejscami nastawionymi na edukację i pomoc zwierzętom (dotowanom z biletów) są i takie, które pod przykrywką miejsca pomagającego zwierzętom działają jedynie dla zysku, traktując zwierzęta instrumentalnie i nie zapewniając im odpowiednich warunków. Generalnie, zawsze należy być podwójnie czujnym wybierając rozrywki ze zwierzętami.

I na koniec ciekawostka o Sydney: choć samo miasto jest ogromne (różne źródła podają do 5 milionów mieszkańców), to tak w sensie prawnym nie jest to jedneo miasto, a raczej 38 autonomicznych miasteczek, gdzie burmistrz Sydney, czyli centrum wielkiej aglomeracji, jest tytularnym tylko zwierzchnikiem całej metropolii.

Zwiedzanie Sydney – i co dalej?

Mało wam fajnych pomysłów na Sydney? Zajrzyjcie koniecznie do Przedeptanych, którzy kawał czasy w Sydney przemieszkali i sporo fajnych rzeczy robili oraz do Nieśmigielskich, którz z kolei mieszkają w Sydney od jakiegoś czasu już, więc macie możliwość odkrywania nowych miejsc razem z nimi! Oba blogi (oraz fajne osoby za nimi stojące) gorąco polecamy 🙂

Mamy nadzieję, że tekst pomoże wam w zaplanowaniu paru naprawdę fajnych dni w Sydney i okolicach. Osobiście nie jesteśmy fanami dużych miast, ale Sydney zaskoczyło nas na tyle pozytywnie, że kiedyś chcielibyśmy jeszcze tam wrócić, bo, po pierwsze, naprawdę fajnie nam się tam mieszkało ( #teamSydney!), a – po drugie – nawet 3 tygodnie na ogarnięcie większej ilości fajnych miejsc w tak dużym mieście to naprawdę nic. No i na bank o czymś zapomnieliśmy 😉 Dlatego jeśli wy rozkminiliście inne, fajne miejscówki to koniecznie dajcie znać w komentarzach!

*Agung – wulkan na Bali, który postanowił rozpocząć erupcję… na chwilę przed naszym lotem na Bali. Nie dość, że straciliśmy pobyt na tej indonezyjskiej wyspie, to jeszcze byliśmy w kiepskiej sytuacji, bowiem to z Bali odlatywał nasz samolot do Niemiec z przesiadką w Bangkoku. Ale to zupełnie inna historia.

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz campera
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub campera za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

Dodaj komentarz