To był ciekawy weekend z dala od cywilizacji. Tak właśnie wielu Finów spędza weekendy. Daleko od miasta, bez udogodnień, na łonie natury Po 7-kilometrowym spacerze dotarliśmy do domku nad jeziorem w środku lasu.



To był ciekawy weekend z dala od cywilizacji. Tak właśnie wielu Finów spędza weekendy. Daleko od miasta, bez udogodnień, na łonie natury Po 7-kilometrowym spacerze dotarliśmy do domku nad jeziorem w środku lasu.
Zanim o dzisiejszym wypadzie do Raumy, wrócę do wczorajszego wieczoru. Zostałam królową „vip party”:) Główną zaletą tej imprezy, było to, że była kameralna, co odróżniło ją od wszystkich pozostałych. Zamiast jakiejś setki osób, było ok. 20. Potem poszliśmy do klubu, bo ze specjalną kartą, którą rozdawali na poprzedniej imprezie (której nie mam, ale bez niej też udało się wejść) od 22 do 24, alkohol był ZA DARMO. To wymaga wyjaśnienia. Przy wejściu dostawało się swoją szklankę i można ją było do upadłego (lub do północy) uzupełniać piwem, ciderem lub ginem z czymś tam. Nawet nie było zbyt wielkiej kolejki do baru, choć wszyscy ciągle uzupełniali szklanki.
Byliśmy w Helsinkach. Bardzo ładne i przyjazne miasto. Zwiedziliśmy najciekawsze atrakcje miasta. Warte zobaczenia.