Salento, najbardziej znane miasto regionu Eje Cafetero w Kolumbii to nie tylko „stolica” kawowej krainy, ale też piękne kolonialne miasteczko, które przyciąga co roku rzesze turystów kolumbijskich oraz zagranicznych.



Salento, najbardziej znane miasto regionu Eje Cafetero w Kolumbii to nie tylko „stolica” kawowej krainy, ale też piękne kolonialne miasteczko, które przyciąga co roku rzesze turystów kolumbijskich oraz zagranicznych.
Medellín to wciąż miasta zagadka. Wciąż wiele się słyszy o problemach z bezpieczeństwem, zwłaszcza w dzielnicach oddalonych od centrum. Widok tysięcy policjantów na każdym skrzyżowaniu z jednej strony uspokaja, z drugiej nasuwa pytanie: co jest nie tak, że musi ich być aż tylu? W pamięci żywe są również kartele narkotykowe i Pablo Escobar, którego podobizna „zdobi” kubki i koszulki w supermarketach. Medellín to również miasto wielkich projektów, modernizacji, kultury i sprawnej komunikacji miejskiej (jednej z lepszych w Ameryce Południowej). Na co więc warto zwrócić uwagę jadąc do Medellín?
Medellín to miasto, które diametralnie zmieniło i dalej zmienia swój wizerunek. Znane niegdyś przez Pablo Escobara, kartele narkotykowe i bycia do 2003 roku najniebezpieczniejszym miastem świata, dziś pokazuje odwiedzającym swoje nowe oblicze – dumne, nowoczesne, rozwijające się miasto, pamiętające o przeszłości, ale z nadzieją patrzące w przyszłość.
Od dawna chciałam zobaczyć różowe flamingi. Nie mam pojęcia dlaczego, po prostu chciałam. Kiedy więc szukałam informacji o ciekawych miejscach na wybrzeżu w Kolumbii, mój wzrok przykuła malutka wioska: Boca de Camarones. Leży tuż przy pięknej zatoce, która jest domem dla tysięcy różowych flamingów! Wiedziałam, że musimy tam dotrzeć!
Poniedziałek, 8 rano. Przecierasz oczy nie tylko z senności, ale również z niedowierzania, że „jak to? Dopiero co był piątek, był weekend, było wszystko, a tu znowu poniedziałek…” Noga za nogą wleczesz się do kuchni w domu lub w pracy, aby jakoś nabrać rozpędu i przegonić sen z głowy. W tej nierównej walce twoim sprzymierzeńcem zazwyczaj jest… kawa.
Tutaj można zjeść potrawkę z żółwia, a tam kupić kurczaka, który jeszcze minutę temu biegał po ziemi. Z jednej strony smażą mięso i gotują zupy, a z drugiej układają na blatach świeże ryby. Gdzie nie spojrzeć gwarno i tłoczno. Jesteśmy na Mercado de Bazurto w Cartagenie!
Cartagena jest klasycznym przykładem must see dla każdego, kto wybiera się do Kolumbii. Centrum historyczne, schowane za murami miejskimi, zachwyca odnowionymi, pokolonialnymi kamienicami, czystymi ulicami oraz mnogością kawiarni, barów i restauracji, w znacznej większości prowadzonych na zachodnią modłę. Warto jednak wyjść za mury, gdyż tam, 5 minut spacerem od nich skrywa się prawdziwy skarb tego miasta – dzielnica Getsemani, bogata w równie piękne, choć nieodrestaurowane miejsca, przyozdobiona za to w street art.
Napisać, że Cartagena zachwyca przyjezdnych byłoby kłamstwem. Napisać, że STARÓWKA Cartageny zachwyca przyjezdnych jest prawdą. Problem jednak w tym, że Cartagena to nie tylko wymuskana stara część miasta…
Capurganá to taka miejscowość na końcu Kolumbii, ale trochę jakby na końcu świata. Nie prowadzi tam żadna droga lądowa, małe awionetki latają rzadko, jedynie łodzią można się tam dostać i wydostać codziennie. Po co więc tam w ogóle jechać?
Koniec roku to czas podsumowań. Leżąc w hamakach w wigilię, którą spędzaliśmy w Salento postanowiliśmy podsumować nasz rok, bo sporo się w nim działo i fajnie to powspominać. Czy kolejny będzie tak samo intensywny? Zapewne tak, choć w zupełnie inny sposób, a to dlatego, że zmieniliśmy nasze życie o 180 stopni!