4 dni, 45 kilometrów i tysiące zniewalających widoków. Tak można w telegraficznym skrócie podsumować trekking Santa Cruz w Cordillera Blanca w Peru. W naszym osobistym rankingu miejsc w Ameryce Południowej zajmuje miejsce w czołówce. Dlaczego?



4 dni, 45 kilometrów i tysiące zniewalających widoków. Tak można w telegraficznym skrócie podsumować trekking Santa Cruz w Cordillera Blanca w Peru. W naszym osobistym rankingu miejsc w Ameryce Południowej zajmuje miejsce w czołówce. Dlaczego?
Peru nie słynie z pięknych miast. Niewiele jest takich, które zachwycają, a jeśli już, to tylko starówką. Jest jednak jedno, które nie zachwyca absolutnie niczym. Co więcej, można wręcz powiedzieć, że odstrasza. Mowa o Iquitos – najbrzydszym mieście Ameryki Południowej.
Amazonka to marzenie. Królowa rzek, która od stuleci rozpalała wyobraźnię podróżników. Rzeka, która przez dziesiątki lat toczyła wojnę o prymat i tytuł tej najdłuższej z Nilem. Rzeka, która daje życie wielkiemu ekosystemowi – Puszczy Amazońskiej, tysiącu gatunkom roślin, setkom gatunków zwierząt oraz wielu lokalnym społecznościom. Marzenie o rejsie można łatwo spełnić. Podpowiadamy, jak zorganizować na własną rękę krótki rejs po Amazonce.
Staramy się zwracać uwagę na odpowiedzialność biznesu w turystyce. Z niektórych atrakcji świadomie rezygnujemy, bo nie chcemy przykładać do nich swojej ręki. A jest w czym wybierać, niestety. Gdyby więcej firm i turystów/podróżników przejmowało się negatywnym wpływem na środowisko, mieszkańców czy zwierzęta, świat byłby piękniejszy.
Zamarzyła nam się Tęczowa Góra. Poznany w Peru Cypryjczyk, Elias, zapytał nas, czy słyszeliśmy wcześniej o górze w siedmiu kolorach. Odpowiedź brzmiała: nie, nie słyszeliśmy. To pytanie wystarczyło, żeby nas zaintrygować i zainteresować Tęczową Górą.
Ekwador cieszy się coraz większym zainteresowaniem turystów z całego świata. Coraz więcej z nich zaczyna również odwiedzać inne miejsca niż globalną atrakcję – Galapagos, Mitad del Mundo – „środek świata” oraz Quito – miasto z największą i jedną z najpiękniejszych starówek w Ameryce Południowej. Planując dłuższy pobyt warto „wyposażyć się” w niezbędne informacje, aby jak najbardziej ułatwić sobie wyjazd. „Ekwador praktycznie” powstał właśnie w tym celu.
Trzeba się bardzo wysilić, żeby dostrzec w niej „nos diabła”. Góra Nariz del Diablo nie jest ani zbyt wysoka, ani jakoś bardzo urodziwa. A jednak przyciąga turystów jak magnes. Dlaczego? Bo po zboczu góry wiodą zygzakiem w dół tory kolejowe, roztaczając malownicze krajobrazy z okna pociągu.
Podróże – czy to krótkie czy długie mają to do siebie, że obok rzeczy pięknych, którymi będziemy się później chwalić są i te, które nas irytują, denerwują lub doprowadzają do szewskiej pasji. Ludzie obierają dwie taktyki – wielu przechwala się tylko tymi fajnymi momentami, aby podkreślić, jak udany był ich urlop. Druga grupa, w tym my, opowiadać będzie i o tych gorszych momentach. Bo tak trzeba. Bo tak czujemy. Bo tak. Dziś historia o tym, jak serce nie raz stawało nam w gardle. Historia o kierowcach w Ekwadorze, na przykładzie najbardziej transparentnym – kierowców w Quito.
Nazywają go Picassem Ameryki Południowej. Oswaldo Guayasamín to jeden z czołowych malarzy nie tylko Ekwadoru, ale całego kontynentu. Niezbyt znany w Europie, a szkoda, bo wart poznania. Dlatego właśnie, będąc w Quito warto odwiedzić jego dom i dowiedzieć się, dlaczego zwą go Picassem. Dlaczego wśród tysiąca innych malarzy warto zwrócić uwagę akurat na niego?
Kiedy człowiek przekracza magiczną granicę i zmienia wiek „dwudziestu kilku” lat, który towarzyszył mu ostatnią dekadę życia, zaczyna dużo myśleć i podsumowywać to, co do tej pory udało mu się osiągnąć, to czego się nie udało i to, co może zrobiłby inaczej. Tak w końcu robią starzejący się ludzie, dużo myślą nad tym co było i jeszcze więcej o tym, co być mogło. Lubią drążyć 😉