Maj to zawsze taki miesiąc, że ledwo się zacznie i nim się obejrzę, to się kończy. Wiem, że czekaliście długo na kolejną część o Wenecji. Potrzebowałam kopniak z energią. Dostałam nawet kilka. Dziękuję, pomogło. Zatem dziś będzie o Wenecji samej w sobie.

