Skip to content

TropiMy Przygody


Filmy z Nowej Zelandii, które warto zobaczyć

Filmy z Nowej Zelandii, które warto zobaczyć

Znacie jakieś filmy z Nowej Zelandii? Mówią wam coś takie nazwiska jak Jemaine Clement czy Taika Waititi? Słyszeliście o Once Were Warriors tudzież Hunt for Wilderpeople? Wiecie, jak są pokazywane na ekranie problemy maoryskiej części społeczeństwa Nowej Zelandii? Jeśli na przynajmniej jedno z tych pytań odpowiedzieliście „nie”, ten wpis jest dla was!

Pasja filmowa tkwi we mnie od dawna. W zamierzchłych czasach, zanim jeszcze moje wywody zacząłem przelewać „na karty” bloga, słuchać ich można było w audycji radiowej – a jakże – o filmowej tematyce (pozdro Radio LUZ! – link). Temat poznawania nowych miejsc przez pryzmat filmowy również i na blogu nie jest obcy. Zarówno artykuł o tym, jakie filmy ruszą was z kanapy, jak i ten o filmach, które warto obejrzeć przed podróżą do Ameryki Południowej cieszą się waszym niegasnącym zainteresowaniem (kto jeszcze nie czytał – polecam). Stąd też Nową Zelandię, w której spędziliśmy prawie rok czasu, również postaramy się wam pokazać przez pryzmat filmowy, zwłaszcza, że kinematografia z kraju kwitnącego kiwi szerzej znana jest pewnie super pasjonatom (takim z teleekspresowej loży ludzi pozytywnie zakręconych :p ). Poniżej znajdziecie nasze sugestie, jakie filmy oraz seriale z Nowej Zelandii warto zobaczyć przed podróżą lub, po prostu, aby złapać kiwi nastrój 😉

Dodatkowo, pod każdym z filmów znajdziecie równiesz naszą ocenę w skali od 1 do 10.

Filmy z Nowej Zelandii

Kolejność prezentowanych przez nas filmów jest zupełnie przypadkowa. Choć w sumie nie, w takiej kolejności mniej więcej większość z tych filmów (bo niektóre już znaliśmy) oglądaliśmy.

Eagle vs Shark (Orzeł kontra rekin)

Film opowiada historię „związku” pary aspołecznych outsiderów, którzy poznają się na imprezie, gdzie jedno z nich jest… orłem, a drugie rekinem. Myślicie, że to dziwny początek? To jedynie rozgrzewka 😉 Historia o tym, iż „przypadkowe” rzeczy w życiu po chwili namysłu wcale nie muszą być przypadkowe. A filmy z Nowej Zelandii wcale nie muszą być nudne i normalne. Jeden z tych filmów, przy których ocena „film dla koneserów gatunku” pasuje jak ulał. Dla całej reszty normalnych odbiorców mamy inne propozycje 😉 Na plus rola przekomicznego Jemaine Clement.

Nasza ocena: 6/10 ode mnie, 5/10 od Karoliny. Jednak Jemain podnosi poziom do 6 😉

What do we do in the Shadow

Jedna z śmieszniejszych komedii nowozelandzkich, jakie widzieliśmy. Jeśli idzie o filmy z Nowej Zelandii, o których słyszeli ludzie poza Kiwilandią jest chyba jednym z najbardziej znanych. Przynajmniej z tego, co słyszę od naszych znajomych, nie jest to dzieło anonimowe. Za realizację filmu odpowiedzialni są (tradycyjnie w Nowej Zelandii) Jemaine Clement oraz Taika Waititi. Jest to mockument o grupie wampirów z Wellington, do których przenika ekipa filmowa, rejestrując wycinek z ich życia. Wampiry opowiadają swoją historię i pokazują, jak niełatwo żyje się pośród śmiertelników w dzisiejszych czasach. Jak się okazuje wszyscy mamy swoje problemy, niezależnie czy żyjemy, czy też nie 😉

Nasza ocena: 9/10

Boy

Akcja filmu dzieje się w 1984 roku w jednej z wiosek zamieszkałych głównie przez Maorysów, pierwszych mieszkańców Nowej Zelandii. Boy, 11-letni chłopak, fan Michaela Jacksona ma szansę spotkać się ze swoim ojcem – kryminalistą, który właśnie przyjeżdża do wioski, choć dla niego spotkanie z synem jest tylko pretekstem do… Komedia, choć bardzo gorzka.

Nasza ocena: 7/10

Whale rider

Kolejny z filmów osadzonych w „maoryskim” świecie. Film to całkiem nieźle opowiedziana, dość gorzka historia W jej ramach dostaniemy zarys skomplikowanych relacji wnuczki z dziadkiem, syna z ojcem, ojca z córką, drugiego syna z ojcem – generalnie wielu osób z wieloma osobami. Film pokaże nam też wycinek kultury Maorysów, ich wierzeń, poezji, rytuałów. Zdecydowanie warto obejrzeć.

Nasza ocena: 8/10

Hunt for Wilderpeople

W mojej opinii jeden z lepszych filmów, jakie udało nam się zobaczyć. Uważam, że kopie po tyłkach inne filmy z Nowej Zelandii bardzo lekko prowadzoną fabułą, co przy filmie, który wcale nie opowiada o samych przyjemnych rzeczach nie jest takie łatwe. Wyreżyserowany został przez gwiazdę lokalnej kinematografii – Taika Waititi, który odpowiada również m.in. za What we do in the Shadow czy Eagle vs Shark.

Nasza ocena: 9/10

Once were warriors

Jedna ze starszych produkcji w tym zestawieniu do kin trafiła w 1994 roku. Film opowiada historię współczesnej rodziny Maorysów i mówi o problemach ich trapiących: ubóstwie, alkoholizmie oraz przemocy domowej. Polskie tłumaczenie tytułu Once were Warriors to Tylko Instynkt. Nie mylić z Nagim Instynktem. Smutny, ale dobry film z dość uniwersalnym przesłaniem.

Nasza ocena: 9/10

The World Fastest Indian

Historia Burta Munro, Nowozelandczyka, mieszkańca jednego z najbardziej wysuniętego na południe miasta w Nowej Zelandii – Invercargill. Film opowiada o wielkiej pasji jednego człowieka i spełnianiu marzeń za wszelką cenę. W roli Munro, jak zawsze fantastyczny, sir Anthony Hopkins. Produkcja do oglądania której wraca się nieraz i za każdym razem wzrusza tak samo mocno

Nasza ocena: 9/10, jeśli ktoś lubi filmy trochę motywacyjne, o spełnianiu marzeń to i dychę można dać 😉

Pork Pie 2017 / Goodbye Pork Pie 1981

Dwa filmy z Nowej Zelandii w jednym. Albo jeden w dwóch, nie wiem. W 2017 roku do kin trafił film Pork Pie, remake komedii Goodbye Pork Pie z 1981 roku. Goodbye Pork Pie jeszcze nie zdążyliśmy obejrzeć (jako jedynego z tego zestawienia), ale jak tylko to niebawem zrobimy, podzielimy się naszą opinią. Tymczasem w Pork Pie śledzimy losy trójki bohaterów, którzy przemierzają Nową Zelandię… żółtym minisem, sprzeciwiając się konformizmowi oraz w pogoni za utraconą miłością. Gratka dla tych, którzy byli w Nowej Zelandii i mają frajdę z rozpoznawania miejsc. My polecamy 51. minutę Pork Pie i kościół w „naszym” Lake Tekapo, który widywaliśmy praktycznie codziennie przez ostatnie 5 miesięcy 🙂 Ładna historia miłosna z lekką domieszką humoru.

Nasza ocena: 5/10

 

Fortepian

Akcja filmu rozgrywa się w XIX-wiecznej Nowej Zelandii. Ada, młoda kobieta wraz z córką przeprowadzają się z Anglii do Nowej Zelandii. Ma ona tam poznać swojego męża, którego nigdy wcześniej nie widziała, gdyż ślub zawarty został na odległość. Ada jest niemową, a w podróż zabiera ze sobą… fortepian, o który stoczyć musi niejedną batalię. Dramat, w którym Nowa Zelandia gra jedynie tło. Leśne tło.

Nasza ocena: 6/10

Martwica Mózgu (Braindead)

Jeden z pierwszych (no dobra, chyba czwarty, ale to dalej jeden z pierwszych) filmów reżysera, który rozsławił na świecie krajobrazy Nowej Zelandii – Petera Jacksona. Pan Peter, zanim zaczął kręcić filmy o Elfach i Hobbitach, robił filmy o małposzczurach i zombie (Martwica Mózgu właśnie), ale z Nową Zelandią w tle. Fanom tego typu filmów polecić mogę inną produkcję reżysera Hobbita i Władcy Pierścieni – horror Przerażacze (The Frighteners). Oba to klasyki gatunku.

Nasza ocena: 6/10, ale takie solidne 6 😉 

Czarna Owca

Trochę horror, trochę komedia. Czarna komedia, jak owca 😉
Akcja filmu dzieje się w Nowej Zelandii, której jednym z symboli są oczywiście owce. W tym kontekście film mógłby być tym, czym w Polsce byłoby plucie na orła białego w locie 😉 Mamy więc zmutowane, niebezpieczne stado owiec i apokalipsę czającą się za rogiem. Film niekoniecznie do oglądania na trzeźwo. Choć to w zasadzie mogłoby być dobrym wyzwaniem. Jedno z dwóch gwarantowane: czarna komedia lub… czarna rozpacz.

Nasza ocena: David Hasselhoff, bo wymyka się wszelkim ocenom 😉

Moana

W Unii Europejskiej zwana Vaianą, gdyż… podobno Walt Disney nie mógł użyć oryginalnej nazwy przy dystrybucji filmu. Czemu? Jak wieść gminna niesie chodzi o kontekst we Włoszech. Moana to pseudonim artystyczny gwiazdy filmów dla dorosłych z Półwyspu Apenińskiego 😉 Wracając do Moany, tzn. Vaiany. Ostatnia propozycja w tym zestawieniu może nie jest stricte związana z Nową Zelandią (ani tym bardziej w niej wyprodukowana), ale luźno już tak. Akcja dzieje się gdzieś na Pacyfiku w kulturze Polinezji, której umownymi granicami (w formie trójkąta) są Nowa Zelandia, Rapa Nui (Wyspa Wielkanocna) oraz Hawaje. Zdecydowanie najlżejsza propozycja w zestawieniu. Polecamy oglądnąć z angielskim dubbingiem, jeśli nie całość, to przynajmniej scenę z krabem, któremu głos podłożył bezbłędny Jemaine Clement. Jego krabia piosenka jest najlepszą z całego filmu.

Nasza ocena: 8/10 w wersji angielskiej (dzięki Jemainowi), 7/10 w wersji polskiej.

Seriale z Nowej Zelandii

Flight of the Conchords

Jeden ze śmieszniejszych seriali, jakie w życiu widziałem. Fakt faktem, Flight of the Concords śmieszy dużo bardziej, jeśli zna się trochę Nową Zelandię (trochę bardziej niż po 2-tygodniowym wyjeździe), trochę historii, kultury, nawyków jej mieszkańców, rozróżnia nowozelandzki angielski i wie, z czego Kiwusi się śmieją. Albo ma się dość specyficzne poczucie humoru. Dodatkowo, trzeba mu dać szansę – pierwsze dwa odcinki nijak nas nie zachęciły, ale to powolne rozkręcanie popłaca. Im dalej tym śmieszniej. Serial stworzyła para komików-muzyków i to właśnie muzyka obok humoru jest bezspornie najmocniejszym punktem serialu. Niestety, powstały jedynie 2 sezony. W rolach głównych rewelacyjni Jemaine Clement i Bret McKenzie i szara eminencja serialu – Rhys Darby. Część odcinków wyreżyserowana została przez nikogo innego jak samego Taika Waititiego.

Nasza ocena: 8/10, po dłuższym pobycie w Nowej Zelandii 10/10

Top of the Lake (sezon 1)

Serial kryminalny, którego akcja rozgrywa się w jednym z piękniejszych regionów Wyspy Południowej Nowej Zelandii – Queenstown i Glenorchy. Dla osób, które w tamtym regionie były możliwość rozpoznawania kolejnych miejsc będzie jedną z większych frajd z oglądania serialu (ten moment, kiedy poznajesz, która to alejka w supermarkecie i nawet pamiętasz, jakie towary stały na półkach). Większą niż sama historia. Zarówno gra aktorska, jak i sama historia stoi na przyzwoitym poziomie, zagadka rozwiązywana podczas 7 odcinków 1. sezonu jest wciągająca i nurtująca, jednak krajobrazy są zdecydowanie najlepszym powodem, aby dać serialowi szansę. Drugi sezon wyemitowany został po czterech i pół roku po premierze pierwszego sezonu. Akcja niestety rozgrywa się już w Sydney. Kontynuacja dostała widocznie większy budżet (oraz Nicole Kidman), co ostatecznie przekreśla prowincjonalny charakter pierwszego sezonu.

Nasza ocena: 7/10 i to głównie za krajobrazy

Filmy z Nową Zelandią w tle

W ostatniej części nie znajdziecie naszej oceny, bo żeby pozostać w zgodzie z tematem wpisu musielibyśmy oceniać tło, którym jest tu Nowa Zelandia. Takie tło to bezdyskusyjne 10 na 10, na którą to ocenę większość poniższych filmów raczej nie zasługuje. Sorewicz 😉

Szukacie ciekawych miejsc w Nowej Zelandii? Zajrzyjcie na stronę o Nowej Zelandii na naszym blogu!

Władca Pierścieni

Wszystkie pozostałe filmy z Nowej Zelandii nie wykopały turystyki Nowej Zelandii tak bardzo, jak ta jedna, podzielona na trzy części produkcja. Różnorodność i uroda krajobrazów zachwycają tak bardzo, iż jest to wręcz nie do pomyślenia, że wszystkie one znajdują się w jednym, małym kraju.

Hobbit

Kontynuacja promocji Nowej Zelandii jako najlepszego pleneru filmowego ever 😉

Opowieści z Narnii

Film o tym, jak czwórka dzieciaków weszła so szafy i przeniosła się do Narnii, czyli do Nowej Zelandii 😉

Ghost in the Shell

Futurystyczny film, w którym oprócz aktorów pokroju Scarlett Johansson czy Juliette Binoche zagrał jeszcze jeden, zdecydowanie większy – nowozelandzkie miasto Wellington, grające w filmie Tokio 😉

Ostatni Samuraj

Kolejny z filmów, który przyciągnął do Nowej Zelandii nowych turystów, choć nie na tak dużą skalę, jak Władca Pierścieni. Góra Taranaki, położona na Wyspie Północnej gra górę Fuji z Japonii, co podchwyciły japońskie biura podróży, organizując wycieczki tematyczne dla swoich rodaków.

Vertical Limit (Granice wytrzymałości)

Jeszcze większy rozmach niż w przypadku Wellington grającego Tokio. Część scen kręcono w okolicach Queenstown, pozostałe na górze Mt Cook i w Alpach Południowych, które grały… Himalaje! I ponoć bardzo dobrze ze swojej roli się wywiązały! Mają rozmach 😉

Ps. Bonusowa podpowiedź na koniec, jeśli w przyszłości wybierać będziecie jakiś film w ciemno i w opisie filmu przewiną się nazwiska takie jak Jemaine Clement, Taika Waititi, Rhys Darby czy Bret McKenzie, bierzcie w ciemno!

Powyższe filmy z Nowej Zelandii (zwłaszcza te z pierwszej grupy) to nie tylko dobry wstęp do podróży do Nowej Zelandii. Warto wrócić do nich również po pobycie w kraju kwitnącego kiwi, gdyż wtedy wyłapywać będziemy nowe, niezrozumiałe wcześniej dla nas wątki, żarty, konteksty kulturowe i wyciągniemy z nich zdecydowanie więcej.

Za polecenie niektórych pozycji z powyższego zestawianie dziękujemy bardzo Oli z Vathsan Clan 🙂

To co, wybieracie się w podróż filmową do Nowej Zelandii? Znacie jakieś inne nowozelandzkie filmy? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

fot. okładkowe: materiały promocyjne filmu „Co robimy w ukryciu”.

zarezerwuj lot
zarezerwuj nocleg
wypożycz samochód
Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub samochód za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!

17

  • Duecik

    Październik 10, 2017

    Bardzo ciekawe propozycje filmowe, na pewno będą nam towarzyszyły w niejeden wieczór 🙂
    Jesteśmy zakochani w mitologii Tolkienowskiej, a jej adaptacje znamy od podszewki. Naszym marzeniem jest odwiedzenie wioski Hobbiton w Nowej Zelandii. Być może niebawem ujrzymy na własne oczy to wszystko, o czym już tak wiele czytaliśmy.
    Strzeliste góry, spokojne jeziora, obszerne puszcze i bezkresne stepy, czego można chcieć więcej?

    Pozdrawiamy 🙂

    • Koralina

      Październik 16, 2017

      Cieszymy się, że się podoba 🙂 Warto wszystkie te filmy zobaczyć, gorąco polecamy 🙂 I trzymamy kciuki za wyjazd do NZ.

  • Tomus Kwiatkowski

    Październik 5, 2017

    Dzięki za listę będzie co oglądać w zimowe wieczory 🙂

    • Bartek

      Październik 6, 2017

      Proszę, miłego oglądania 🙂

  • W podróży. Od czasu do czasu

    Wrzesień 27, 2017

    Nie ma to jak porąbane kiwikino 🙂

  • Hanna Sobczuk

    Wrzesień 26, 2017

    I didn’t choose the skux life, the skux life chose me! 😀

  • Alicja Rapsiewicz

    Wrzesień 26, 2017

    „Co robimy w ukryciu” – może niewiele mówi o samej NZ, ale to jest must see 😀 Choć to raczej specyficzne poczucie humoru, które do mnie trafia akurat baaaardzo. Trafia do tego stopnia, że zdarzyło mi się obejrzeć film 2 razy pod rząd 😀 Kilka tekstów utkwiło w pamięci.

    • Tati Belenkova

      Wrzesień 26, 2017

      My ten film oglądamy regularnie!

    • TropiMy Przygody

      Wrzesień 26, 2017

      Rewelacyjny film, 2 razu oglądaliśmy i za każdym razem śmieszny 🙂

    • TropiMy Przygody

      Wrzesień 26, 2017

      Plus film to bardzo nowozelandzkie poczucie humoru 🙂

    • Edyta Karnas

      Wrzesień 30, 2017

      Mam podobnie, to jest mój hit filmowy od jakiegoś czasu 🙂

  • Tati Belenkova

    Wrzesień 26, 2017

    Taika Waititi jest genialny!

  • Anna Nowak

    Wrzesień 26, 2017

    What do we do in the Shadow- GENIALNY <3

Dodaj komentarz