Skip to content

TropiMy Przygody


Dolina Baryczy idealna na rowery

Przy wyborze trasy na przetestowanie rowerów padło na Dolinę Baryczy. Blisko z Wrocławia, pięknie i z wieloma trasami rowerowymi. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle są oznaczone i poprowadzone. Choć mogłyby częściej być przy szlakach miejsca przygotowane do pikniku, szczególnie przy stawach. Poza tym jeden ze szlaków wiedzie piaszczystą, leśną drogą, po której nie da się jechać. A przynajmniej nie tymi rowerami. Zatem w gratisie do rowerów był też kilkukilometrowy spacer.

Czytaj więcej

Jasna strona Porto

O ciemnej i smutnej stronie Porto już pisałam, pora więc przedstawić tę lepszą. Nie ukrywam jednak, że to właśnie opuszczona starówka zrobiła na mnie takie wrażenie, że cały czas zaprzątała moją głowę i zwracałam uwagę głównie na te puste budynki. Nie znaczy to, że nic innego mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie, znalazło się kilka wartych uwagi miejsc.

Czytaj więcej

Ciemna strona Porto

Wprawdzie od mojej wizyty w Portugalii minęło sporo czasu, ale to nie powód, żeby nic o tym nie napisać. Wiele rzeczy wydarzyło się od stycznia, również na blogu, zatem mam nadzieję, że wybaczycie opóźnienie. Jako, że w Portugalii odwiedziłam jedynie Porto oraz Lizbonę i spędziłam tam zaledwie 4 dni, wiele się wymądrzać nie będę. Zacznijmy od Porto. I to od tej jego gorszej strony.

Czytaj więcej

Zima w kwietniu, czyli wizyta w szwedzkiej Laponii

Kwiecień, zaczyna się wiosna. Zielenieją trawy i drzewa, oczy cieszy widok kwiatów, zaczyna się sezon grillowy i piknikowy. Nie wszędzie jednak. Jest ok. 0 stopni Celsjusza, mnóstwo śniegu, zero świeżej zieleni, ale za to słońce mocno ogrzewa twarz. To kwiecień w Arvidsjaur leżącym w szwedzkiej Laponii. Czasem bywa tak, że trafiamy w miejsca, o których nie pomyślelibyśmy, że się w nich znajdziemy. Właśnie tak trafiłam niedawno na północ Szwecji. I kiedy Facebook i Instagram zapełniał się zdjęciami nowych liści, kwiatków, ja chodziłam opatulona w ciepły komin, uważając, aby nie poślizgnąć się na chodniku.

Czytaj więcej

Na weekend: Małopolska (okolice Wadowic)

Podzieliłam się z Wami moją opinią na temat hotel Łysoń w Inwałdzie i obiecałam napisać też o tym, co podczas pobytu w hotelu można w okolicy robić. Przede wszystkim można zajrzeć do Parku Miniatur, który znajduje się tuż za hotelem. Fajne miejsce, szczególnie dużo radości przyniesie dzieciakom, choć i ja bawiłam się tam przednio.

Czytaj więcej

Co mnie tak ujęło w Andaluzji?

Wybierając zdjęcia z Andaluzji, kierowałam się miejscami, które chciałam Wam pokazać i o nich opowiedzieć. Zostało mi jednak trochę ujęć, które nie mieściły się w tamtych opowieściach, ale warte są pokazania. Chodzi o różnice pomiędzy Polską a Andaluzją, czy szerzej Hiszpanią. Nie mieszkałam w Hiszpanii, nie jestem ekspertem od jej kultury i nie chcę się wypowiadać w tej roli ani być jakimś autorytetem. Chcę się tylko podzielić kilkoma spostrzeżeniami na temat panujących tam zwyczajów, które na tyle mnie ujęły czy zainteresowały, że znalazło to odzwierciedlenie w przywiezionych zdjęciach i zmusiło do refleksji i powrotu do Andaluzji, który mi się marzy.

Czytaj więcej

Cabo de Gata – przylądek rodem z westernu

To już ostatni (prawie, bo będzie jeszcze jeden) i najbardziej przeze mnie wyczekiwany wpis andaluzyjski, który sprawia, że serce mi z tęsknoty pęka. Dlaczego? Bo dotyczy Cabo de Gata – przylądka będącego pod ochroną parku krajobrazowego. Ale to nie to świadczy o jego wyjątkowości, to ją tylko potwierdza. Miejsce magiczne, cudowne i niezwykle piękne.

Czytaj więcej

Do Frigiliany na pierogi!

Kolejnym punktem naszej andaluzyjskiej podróży po Rondzie, w której ma się lęk wysokości, były dwa urokliwe, niewielkie miasteczka górskie: Torrox i Frigiliana. Niby w żadnym z nich nie ma specjalnych atrakcji ani obiektów „must-see”, ale same w sobie są ciekawe i warte zobaczenia. Już sama droga pomiędzy nimi jest bardzo malownicza. Wąska, kręta i niezabezpieczona żadnymi barierkami skutecznie podnosi poziom adrenaliny i stanowi atrakcję samą w sobie.

Czytaj więcej