Zawsze w podróży czytamy. I to nawet więcej niż nie-w-podróży. Nic zaskakującego, bo przecież w podróży odpadają obowiązki, praca i można znaleźć czas na więcej rzeczy – w tym czytanie. No i sporo czasu upływa w autobusach, pociągach czy samolotach. A to idealne okoliczności do zanurzenia się w lekturze. Tylko zawsze pojawia się jeden problem: ograniczona pojemność plecaka. Przecież nie weźmiemy ze sobą pięciu książek, bo nie mamy aż tyle miejsca i szkoda nam kolejnych gramów, które trzeba będzie dźwigać na plecach. Tak – wiem, jest kindle. Fajna zabawka, niezwykle użyteczna, ale ja się jakoś nie potrafię przekonać – papier pachnie, szeleści, zupełnie inaczej czyta się książkę. Tylko ta jedna książka szybko się kończy i kolejnej nie ma, no bo miejsce w plecaku…