Skip to content

TropiMy Przygody


Czy można mieszkać w jaskini?

Nasza krótka wizyta w Gaudix była zupełnie niezaplanowana i trochę przypadkowa. I takie są najfajniejsze! A wyglądało to tak: w drodze z Alicante do Granady spojrzałam do przewodnika, co o Granadzie mówi. I natknęłam się na wzmiankę o troglodytach w Gaudix. Mieliśmy jakieś 20 kilometrów do zjazdu z autostrady, więc jeśli przewodnik otworzyłabym 10 czy 15 minut później, byłoby za późno. Postanowiliśmy zboczyć z trasy i zobaczyć, jak wyglądają jaskinie współczesnych ludzi.

Czytaj więcej

Alicante – miasto nieokreślone

Alicante to dziwne miasto, którego nie potrafię jednoznacznie określić i zakwalifikować. Z jednej strony niczym specjalnym mnie nie urzekło i niekoniecznie chcę do niego wrócić. Z drugiej – nie do końca jest kurortowe, pomimo że kurortem jest. Nie ma też pięknej, zapierającej dech w piersiach starówki, ale ma taką całkiem sympatyczną.

Czytaj więcej

Absurdy w podróży

Pewnego sierpniowego wieczora zaczęłam przeglądać zdjęcia z różnych podróży i co chwilę uśmiechałam się na widok jakichś absurdalnych, śmiesznych lub dziwnych rzeczy i zdarzeń, które napotkałam podczas szwędania się tu i ówdzie. Tak powstała poniższa galeria. Dopiero jak zaczęłam przeglądać zdjęcia w poszukiwaniu tychże klatek, to się okazało, że tego typu smaczków można znaleźć mnóstwo na każdym wyjeździe, nawet tym do wioski obok. Ba, nawet podczas zakupów w sklepie osiedlowym.

Czytaj więcej

Cudze chwalicie… czyli migawki z Polski

Cudze chwalicie, swego nie znacie! Coraz częściej ostatnio chodzi mi to po głowie. Bo trochę tak ze mną jest. Ciągnie mnie cały czas gdzieś daleko, byle dalej. Tak naprawdę im dalej, tym lepiej. Jakby się jednak chwilę dłużej zastanowić, to okazuje się, że trochę Polski już widziałam, ale wcale nie tak wiele. A przecież jest co oglądać.

Czytaj więcej

Lido, czyli „plaża Wenecji”

Ostatni, a właściwie połowicznie ostatni wpis poświęcony wypadowi do Wenecji będzie o wyspie Lido. Wąska, licząca 12 kilometrów długości wyspa jest osiągalna z Wenecji za pomocą vaporetto. Wyspa słynie z drogich hoteli i apartamentów oraz prywatnych plaż i zwana jest „plażą Wenecji”. Nie zmienia to faktu, że jest urocza i warto na nią popłynąć i zwiedzić. Najlepiej rowerem. Dlaczego? Bo można zjechać ją w całości nie tracąc na to zbyt wiele czasu, bo rower jest fajny, bo można go wypożyczyć za przyzwoitą kwotę. I to była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć. Pogoda sprzyjała, nogi pedałowały, a oczy latały wkoło głowy! Wycieczkę rowerową po Lido zakończyliśmy nad brzegiem morza piknikiem.

Czytaj więcej

Na weekend: Padwa

Padwa, zanim opiszę kolejną wyspę leżącą nieopodal Wenecji – Lido, wspomnę o mieście, które wywarło na nas spore wrażenie. Pojechaliśmy do niej właściwie dlatego, że mieszkaliśmy w Mestre, tuż przy wylotówce na Padwę i autobus zatrzymywał się tuż przed campingiem. Jechał niewiele dłużej niż ten miejski do Wenecji i kosztował niewiele więcej.

Czytaj więcej