W I części tego poradnika pisaliśmy o planowaniu, zdobywaniu wiedzy i zdrowiu. To jednak nie wszystkie kwestie, o których trzeba pomyśleć przed wyjazdem w długą podróż. Jak jeszcze przygotować się do podróży?



W I części tego poradnika pisaliśmy o planowaniu, zdobywaniu wiedzy i zdrowiu. To jednak nie wszystkie kwestie, o których trzeba pomyśleć przed wyjazdem w długą podróż. Jak jeszcze przygotować się do podróży?
Długa podróż wymaga trochę innego przygotowania niż krótka. Oczywistość. Do dwutygodniowych wakacji można się przygotować na 2 godziny przed wyjazdem/wylotem. Niezbyt mądre, bo zawsze się o czymś zapomni, ale do zrobienia. Wiem z doświadczenia, wielu z was też na pewno chociaż jeden taki wyjazd mieliście. Jak czegoś nie weźmiesz, to dokupisz albo przetrwasz bez tego te 2 tygodnie. Ale na półroczny, roczny lub jeszcze dłuższy wyjazd tak się nie da. Podpowiadamy, jak przygotować się do podróży.
Przygotowując się do wyjazdu na narty do Gruzji, musieliśmy szukać wszystkich informacji osobno – nie znaleźliśmy żadnego poradnika, który prowadziłby za rękę i podpowiedział, jak krok po kroku wszystko zorganizować. Dlatego właśnie postanowiliśmy zebrać nasze doświadczenie i podzielić się z Wami tym, jak zorganizować wyjazd na narty do Gruzji. Ale zanim konkrety, kilka argumentów, dlaczego warto w ogóle rozważać Gruzję podczas planowania wypadu narciarskiego.
Pamiętacie, że smartfon w podróży może przeszkadzać? Ale może też czasem okazać się niezastąpiony! Szczerze mówiąc, trudno mi już sobie wyobrazić jeżdżenie bez smartfona. Szczególnie, kiedy prowadzi się blog o jeżdżeniu właśnie.
Recenzowanie empikowskiej aplikacji do wywoływania zdjęć na smartfony zainspirowało mnie do zastanowienia się, czy ten super mądry telefon bardziej pomaga, czy jednak przeszkadza w podróży. Bo można przecież ściągnąć aplikacje prawie do wszystkiego i dobrze, ponieważ ułatwiają życie. Tyle, że często przy okazji je zubażają. Dlaczego?
Żeby nie było, że cały czas o podróżowaniu, to dziś będzie o zdjęciach i telefonie, a dokładniej o aplikacji służącej do wywoływania zdjęć. Chociaż o podróżowaniu też troszkę będzie. Ale po kolei:)
Dziś będzie z innej niż zazwyczaj beczki. Wszyscy kochają Ryanaira, bo można latać za grosze. Ta miłość trochę przygasa, kiedy pojawiają się komplikacje z lotem. Moja lekko przygasła, ale nie na tyle, żeby przestać nim latać. Przygasła wystarczająco, żeby podzielić się z Wami tym, czym Ryanair niekoniecznie chce…
Zapewne tak, jak jest się w posiadaniu kampera. A co jak ma się Matiza? To samo. Nasz andaluzyjski Groszek (czytaj: zielony Matiz) był nam nie tylko środkiem transportu, ale czasem też stołówką, sypialnią i łazienką. A dlaczego nie jak normalni ludzie, w hotelu czy hostelu? Przecież tam prysznic, normalna kuchnia, normalne łóżko. Cóż, taki był nasz wybór. Nie każdej nocy musimy mieć łóżko, więc jest to dość oczywista oszczędność pieniędzy, ale wbrew pozorom to nie główna zaleta.
Tym razem będzie trochę inaczej. Nie będę pisać o tym, co, gdzie i kiedy widzieliśmy (to znaczy będę, ale dopiero po powrocie, razem ze zdjęciami i obszerniej), ale o jakichś drobnostkach lub przemyśleniach „na gorąco”. Było już o śpiworach (btw, radzimy sobie bez nich całkiem nieźle), zatem czas na uwagi kierowcy.
Nie zacznę od tego, że jest super, słońce pięknie świeci, ludzie uśmiechnięci i mili, a jedzenie dobre. Nie, zacznę od tego, że przed wyjazdem warto jednak robić listę rzeczy do zabrania. Jeszcze do niedawna praktykowałam ten zwyczaj ze skrupulatnym wykreślaniem poszczególnych punktów z listy. Ale przestałam. Teraz już wiem, dlaczego był to błąd.