Skip to content

TropiMy Przygody

„Bob Marley, Big size, paparazzi and the one from paradise”, czyli Wielki Bazar

Odwiedziliśmy Grand Bazaar i byłam mile zaskoczona posezonowością i niezbyt liczną grupą odwiedzających bazar. Zapamiętałam go jako zatłoczone i wyjątkowo głośne miejsce, przez które nie da się przejść bez tysiąca zaczepek. Tymczasem, w grudniu aktywność sprzedawców znacznie spada i nieliczni silą się na nagabywanie. Ci jednak, którzy to robią chwytają się mniej lub bardziej wyszukanych komentarzy.

Czytaj więcej

Kiszyniów nie wyładniał

W ramach przerwy w zajęciach i żeby poznać kawałek Mołdawii pojechaliśmy wczoraj do monasteru Orcheiul Vechi i do Kiszyniowa. Miło było wrócić po roku w te miejsca, chociaż Kiszyniów wciąż nie zachwyca. I pewnie tak zostanie jeszcze co najmniej kilka lat. To, co mnie zachwyciło to La Placinte, czyli restauracja, którą odkryliśmy i polubiliśmy rok temu.

Czytaj więcej