Skip to content

TropiMy Przygody


7 powodów, aby odwiedzić Oslo

Oslo nie ma powalającej liczby zabytków. Jego starówka nie wygląda jak ta w Pradze, Lizbonie czy choćby stosunkowo niedalekim Sztokholmie. No nie zachwyca na pierwszy rzut oka. Ale to wcale nie znaczy, że zwiedzanie Oslo nie ma sensu. Miasto ma bardzo fajną, jakąś taką nowoczesną, luźną atmosferę – nie wiem jak ją dokładnie określić. Bez problemu można znaleźć garść powodów, aby stolicę Norwegii odwiedzić. My znaleźliśmy 7 najważniejszych dla nas powodów, które sprawiły, że Oslo przypadło nam do gustu.

Czytaj więcej

5 miast przy lotniskach tanich linii, które warto zobaczyć

Paryż, Londyn, Barcelona czy Wenecja to takie miasta, które warto chociaż raz odwiedzić. Szczęśliwie latają do nich tanie linie, więc da się nie zrujnować swojego budżetu na taki wyjazd. Tyle, że tanie linie latają na tanie lotniska, a te leżą gdzieś pod małymi miasteczkami i trzeba się z nich szybko przedostać do wymarzonego miasta. Czy aby na pewno warto się tak spieszyć?

Czytaj więcej

Językiem po mapie! Podróże kulinarne we Wrocławiu

Smaki są nieodłącznym i niezwykle ważnym elementem podróżowania. Nie można poznawać lokalnej kultury bez kosztowania lokalnych potraw, dlatego w podróży trzeba jeść jak najwięcej. Nowe smaki często zapadają w pamięć i zakochujemy się w nich. I po powrocie do domu pojawia się problem: u nas tego nie ma. A nawet jeśli jest, to jest to tylko kiepską namiastką oryginału. Są jednak restauracje i bary, które przenoszą podniebienie w odległe zakątki świata. Znamy kilka takich w naszym obecnym mieście i zabieramy Was w kulinarną podróż po Wrocławiu! Będzie pysznie: zarówno mięsno, jak i wegetariańsko (w każdym z wymienionych poniżej miejsc można zjeść wege)!

Czytaj więcej

Koszyce – miasto pełne kultury

Są lata 70-te. Miasto się rozrasta, samochodów coraz więcej, zaczyna brakować ulic. Władze Koszyc postanawiają przesunąć koryto rzeki, a w miejsce starego wybudować szeroką, dwupasmową drogę. Jak postanawiają, tak robią. Tuż obok dawnego koryta rzeki i nowej drogi stoi kryty basen miejski. Ludzie przychodzą popływać, jak to na basen. Tyle, że ingerencja w bieg rzeki ma wpływ na basen. Wody gruntowe obniżają się, a basen pęka, jest nieszczelny. Do pływania się już nie nadaje, na renowację nie ma pieniędzy, więc stoi i niszczeje. Wygląda źle.

Czytaj więcej

WuWa – zapomniana atrakcja Wrocławia

W piękne niedziele południe wsiadłem na rower, aby zrobić zdjęcia ukazujące jedną z ciekawszych i zdecydowanie mniej oczywistych atrakcji Wrocławia. Podobną znaleźć można w Stuttgarcie, Brnie, Zurychu, Pradze i Wiedniu. O tym, iż miejsce to jest czymś więcej niż grupą bloków rozsianych po osiedlu domków jednorodzinnych świadczą jedynie małe tabliczki z numerami domów i kodami QR przyczepionymi do ogrodzeń i słupów przed (niektórymi tylko) obiektami wchodzącymi w skład WuWy, jednej z największych atrakcji Wrocławia. Wuwa, która szczęścia nie ma.

Czytaj więcej

Pod ziemią fajnie jest, czyli Jaskinia Krasnogórska

Ścieżka w lesie prowadzi do źródła strumienia. Tuż za nim znajdują się drzwi. Zakładamy kombinezony, kaski z czołówkami i przekraczamy próg. Przewodnik zamyka za nami drzwi. Zanim zdążamy włączyć czołówki, ogarnia nas ciemność. Czuję lekką niepewność, a jednocześnie podekscytowanie. To dlatego, że w takiej jaskini jeszcze nie byłam. Jaskinia Krásnohorská to jedna z czterech tzw. jaskiń adrenalinowych na Słowacji. Nie wiem co mnie czeka, wiem tylko, że ma być przejście liną nad wodą, śliskie kamienie i wąskie przesmyki. Brzmi jak przygoda!

Czytaj więcej

Mana manat, czyli czy warto odwiedzić Afrykarium?

Podwodny świat ma w sobie coś wyjątkowego, coś ciekawego. Jakiś magnetyzm, który przyciąga. Z tego powodu marzy mi się nurkowanie (i jego kurs mam w planach, jak dotrzemy do Azji). Jednak póki co, muszę się zadowolić tym podwodnym światem oglądanym zza szyby. A ten powstał w ubiegłym roku pod naszym nosem, czyli we wrocławskim ZOO. Nazywa się Afrykarium i jest warte odwiedzenia.

Czytaj więcej

Cmentarze świata: Stary Cmentarz Żydowski

Słońce delikatnie chowa się za drzewami, a marcowy, wciąż mroźny wiatr chłodzi dłonie utrudniając zrobienie zdjęcia. Zapomniałam rękawiczek, bo przecież już prawie wiosna. Ale nie rezygnuję, robię kolejne zdjęcia, pamiętając o tym, gdzie jestem. Kiedy mijaliśmy bramę wejściową, pracownik widząc torbę fotograficzną przewieszoną przez moje ramię, zwraca uwagę, aby uszanować to miejsce i nie pozować do zdjęć. Dla mnie to oczywistość, ale po tym, co widziałam w Oświęcimiu wcale mnie taka uwaga nie dziwi. Spacerujemy, robię kolejne zdjęcia. W końcu zachód słońca na starym cmentarzu robi ogromne wrażenie. Potęguje nostalgię, jakiś bliżej nieokreślony smutek. Nie powodowany tym, że to cmentarz, ale tym, w jakim on jest stanie. A temu, jak i wielu innym cmentarzom żydowskim w Polsce, daleko do ideału.

Czytaj więcej

Londyn (trochę) nieoczywisty

Londyn to Big Ben, Pałac Buckingham, Tower Bridge i London Eye. Takie „must see” każdego, kto do stolicy Anglii przyjeżdża. Oboje w Londynie już byliśmy (W wieku dość pacholęcym, ale jednak. Poza tym Pałacu Buckingham chyba nie da się zapomnieć), więc nie zależało nam tak bardzo na tych miejscach i chcieliśmy zobaczyć Londyn z innej strony. Udało się. Dzięki naszym przyjaciołom, którzy byli powodem wyjazdu do Londynu oraz dzięki Adze i Maćkowi z bloga I Saw Pictures, którzy pokazali nam nieopisane w przewodnikach (jakbyśmy je w ogóle czytywali ;)) zakamarki metropolii. Dzięki kochani! Co w takim razie warto?

Czytaj więcej