Skip to content

TropiMy Przygody


Ośnieżone szczyty Kaukazu na zdjęciach

O Gudauri i tym, co tam można robić pisałam już w poprzednim wpisie, a teraz pora na obiecane zdjęcia. Jest ich sporo, bo tam jest tak pięknie, że trudno było odrzucać kadry. Nie ma co się więcej rozpisywać, musicie zobaczyć zdjęcia! Miłego oglądania, a jeśli się Wam podobają, udostępnijcie wpis dalej, niech inni też nacieszą oczy kaukaskim, zimowym krajobrazem 🙂

Czytaj więcej

Narty w Gruzji – jak zorganizować wyjazd od A do Z

Przygotowując się do wyjazdu na narty do Gruzji, musieliśmy szukać wszystkich informacji osobno – nie znaleźliśmy żadnego poradnika, który prowadziłby za rękę i podpowiedział, jak krok po kroku wszystko zorganizować. Dlatego właśnie postanowiliśmy zebrać nasze doświadczenie i podzielić się z Wami tym, jak zorganizować wyjazd na narty do Gruzji. Ale zanim konkrety, kilka argumentów, dlaczego warto w ogóle rozważać Gruzję podczas planowania wypadu narciarskiego.

Czytaj więcej

Św. Mikołaj i sauna, czyli po co jechać do Laponii

4 nad ranem, śnieg mocno zacina, droga śliska. Trójka pasażerów śpi, Karola prowadzi samochód, jadąc nie więcej niż 40 km/h. Nagle budzi nas gwałtowne szarpnięcie, o mały włos nie uderzam głową w szybę, za którą widzę niebezpiecznie zbliżające się drzewa. Miewałam w życiu lepsze pobudki i zanim orientuję się, co się stało, samochód już stoi. Problem w tym, że nie na drodze, tylko w zaspie śnieżnej na poboczu. Koła kręcą się w miejscu, auto ani drgnie, a my jesteśmy o 4 nad ranem głęboko w Laponii, przy drodze, na której ostatni samochód mijaliśmy… jakieś 2 godziny wcześniej!

Czytaj więcej

Sentymentalna podróż na Przylądek Północny

Kiedy mieszkałam w Finlandii i zaczęłam pisać ten blog, wyglądał on zupełnie inaczej. Nie dzieliłam się za bardzo podróżami, które odbyłam i widokami, które cieszyły moje oczy. Informowałam bliskich i znajomych o codziennym, studenckim życiu. O tym, że kuchenka w akademiku tak brudna, że gotować się odechciewało. O tym, że skasowałam przypadkiem esej zaliczeniowy na okropnie nudny temat i musiałam go napisać od nowa. Albo o tym, że zatrzasnęłam drzwi od pokoju z kluczem w środku i musiałam zapłacić 12 euro (o mój Boże, ile to pieniędzy dla studentki z Polski w drogiej Finlandii!) za jego ponowne otwarcie.

Czytaj więcej

W kukurydzianym labiryncie

Lubicie labirynty? Ja tak, bo to fajna zabawa. Przy drodze nr 8, jakieś 20 kilometrów od Wrocławia, obok Kobierzyc powstał labirynt. Nietypowy, bo w polu kukurydzy. Producent tych złotych ziarenek postanowił promować w ten sposób kukurydzę i dać ludziom powód do zabawy. Atrakcja jest jednak tymczasowa, bo pod koniec października zostanie skoszona.

Czytaj więcej

Na weekend: Berlin artystyczny

Berlin mnie zaskoczył. Wprawdzie byłam tu już kilkakrotnie: jako dziecko (więc niewiele pamiętam), na lotniskach (więc niewiele widziałam) i na chwilę, żeby zjeść obiad i zobaczyć jarmark świąteczny (więc było zimno), ale nie wydawało mi się, że to będzie fajne miasto. Sorry, ale jak stolica Niemiec może być fajna? 😉

Czytaj więcej

Na weekend: Amsterdam

Amsterdam to idealne miasto na spędzenie w nim weekendu. Dlaczego? Bo na jego zwiedzanie nie potrzeba tygodnia, tętni życiem i jest na tyle drogi, że dłuższy pobyt mógłby zauważalnie nadszarpnąć portfel;) Weekend wystarczy też, żeby poczuć klimat miasta i zechcieć do niego wrócić. Są dwa świetne sposoby zwiedzania stolicy Holandii: na rowerze oraz z piwem. Niestety, wykluczają się wzajemnie, zatem trzeba wybrać jeden z nich. Fajne (zapewne) poruszać się po mieście tysięcy rowerów tymże środkiem transportu.

Czytaj więcej

Na weekend: Szczeliniec

Coraz częściej przekonuje się, że nasz kraj jest piękny. Nawet miejsca, które odwiedzam po raz kolejny w swoim życiu robią większe wrażenie niż kiedyś. Tak też było ze Szczelińcem. Byłam w Górach Stołowych kilkukrotnie, a teraz było wyjątkowe pięknie. Może dlatego, że byliśmy z grupą znajomych i cały czas mieliśmy sporo śmiechu? A może po prostu wcześniej nie zwracałam tak bardzo uwagi na piękną przyrodę, jaka tam jest?

Czytaj więcej

Dolina Baryczy idealna na rowery

Przy wyborze trasy na przetestowanie rowerów padło na Dolinę Baryczy. Blisko z Wrocławia, pięknie i z wieloma trasami rowerowymi. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle są oznaczone i poprowadzone. Choć mogłyby częściej być przy szlakach miejsca przygotowane do pikniku, szczególnie przy stawach. Poza tym jeden ze szlaków wiedzie piaszczystą, leśną drogą, po której nie da się jechać. A przynajmniej nie tymi rowerami. Zatem w gratisie do rowerów był też kilkukilometrowy spacer.

Czytaj więcej