Skip to content

TropiMy Przygody

Podróżniku, o czym marzysz?

Ludzie nie raz pytają nas, co my właściwie będziemy robić podczas naszej długiej podróży dookoła świata. Nie mamy kompletnej odpowiedzi na to pytanie, bo też nigdy nie wiadomo, co los przyniesie. Wstępnie układane plany/wyobrażenia w naszych głowach mogą ulec zmianie w jednej sekundzie, gdy nadarzy się fajniejsza sposobność. Wierzymy, że tak jak w filmie Yes Man, o którym wspominałem już pisząc o filmach motywacyjnych, życiu trzeba mówić tak! Ale do rzeczy 🙂

Czytaj więcej

Książka w podróży – podziel się przyjemnością czytania!

Zawsze w podróży czytamy. I to nawet więcej niż nie-w-podróży. Nic zaskakującego, bo przecież w podróży odpadają obowiązki, praca i można znaleźć czas na więcej rzeczy – w tym czytanie. No i sporo czasu upływa w autobusach, pociągach czy samolotach. A to idealne okoliczności do zanurzenia się w lekturze. Tylko zawsze pojawia się jeden problem: ograniczona pojemność plecaka. Przecież nie weźmiemy ze sobą pięciu książek, bo nie mamy aż tyle miejsca i szkoda nam kolejnych gramów, które trzeba będzie dźwigać na plecach. Tak – wiem, jest kindle. Fajna zabawka, niezwykle użyteczna, ale ja się jakoś nie potrafię przekonać – papier pachnie, szeleści, zupełnie inaczej czyta się książkę. Tylko ta jedna książka szybko się kończy i kolejnej nie ma, no bo miejsce w plecaku…

Czytaj więcej

Dookoła świata – prosta decyzja? Niekoniecznie!

Ile to razy słyszeliście, że ktoś rzucił pracę, kupił bilet w jedną stronę i poleciał w nieznane, poznawać inne kultury, poszukiwać przygód, szczęścia, własnego ja, inspiracji czy czegokolwiek innego? Brzmi jakby działo się to ot tak, szybko, łatwo i bezboleśnie, prawda? Pstryk. Praca rzucona. Pstryk. Bilet kupiony. Pstryk. Przygoda życia rozpoczęta!

Czytaj więcej

Korea Północna – kraj wielkiego blefu [recenzja książki]

Korea Północna. Kraj zamknięty, od kilkudziesięciu lat rządzony przez dynastię Tyranów. Marne szanse, że do niego pojedziemy w ciągu kilku najbliższych lat. A później? Nie wiadomo. No to po co o nim w ogóle pisać? Bo to, że gdzieś nie pojadę, nie znaczy, że mam nic o tym miejscu nie wiedzieć. Tym bardziej, że miejsca niedostępne, o których niewiele wiadomo, są ciekawe i pociągające. W końcu zakazany owoc smakuje lepiej. Książka Johna Sweeney’a „Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu”, którą miałam szczęście ostatnio przeczytać smakuje dobrze.

Czytaj więcej

Św. Mikołaj i sauna, czyli po co jechać do Laponii

4 nad ranem, śnieg mocno zacina, droga śliska. Trójka pasażerów śpi, Karola prowadzi samochód, jadąc nie więcej niż 40 km/h. Nagle budzi nas gwałtowne szarpnięcie, o mały włos nie uderzam głową w szybę, za którą widzę niebezpiecznie zbliżające się drzewa. Miewałam w życiu lepsze pobudki i zanim orientuję się, co się stało, samochód już stoi. Problem w tym, że nie na drodze, tylko w zaspie śnieżnej na poboczu. Koła kręcą się w miejscu, auto ani drgnie, a my jesteśmy o 4 nad ranem głęboko w Laponii, przy drodze, na której ostatni samochód mijaliśmy… jakieś 2 godziny wcześniej!

Czytaj więcej

5 filmów, które ruszą Was z kanapy

Późna jesień to czas wyjątkowo demotywujący człowieka. Bo ponuro, bo szaro, bo zimno i wieje, pada i w ogóle bez sensu. Czas, który wybitnie sprzyja delektowaniu się urokom domowego zacisza, pieleszy i innym dziwnym sytuacjom. Czas, gdy z rozrzewnieniem myślimy o dalekich i bliskich krainach, urokach wypoczynku na „świeżym powietrzu”, od których tak bestialsko i nagle odcięła nas szaruga i brzydota najbliższych paru miesięcy, zamaskowana piękną pogodą tygodnia czy dwóch Złotej Polskiej Jesieni. Czy warto zrobić z tego rok roczny rytuał i popadać w paromiesięczny marazm „byle do wiosny”? Bynajmniej!

Czytaj więcej

Sentymentalna podróż na Przylądek Północny

Kiedy mieszkałam w Finlandii i zaczęłam pisać ten blog, wyglądał on zupełnie inaczej. Nie dzieliłam się za bardzo podróżami, które odbyłam i widokami, które cieszyły moje oczy. Informowałam bliskich i znajomych o codziennym, studenckim życiu. O tym, że kuchenka w akademiku tak brudna, że gotować się odechciewało. O tym, że skasowałam przypadkiem esej zaliczeniowy na okropnie nudny temat i musiałam go napisać od nowa. Albo o tym, że zatrzasnęłam drzwi od pokoju z kluczem w środku i musiałam zapłacić 12 euro (o mój Boże, ile to pieniędzy dla studentki z Polski w drogiej Finlandii!) za jego ponowne otwarcie.

Czytaj więcej