Skip to content

TropiMy Przygody

Książka w podróży – podziel się przyjemnością czytania!

Zawsze w podróży czytamy. I to nawet więcej niż nie-w-podróży. Nic zaskakującego, bo przecież w podróży odpadają obowiązki, praca i można znaleźć czas na więcej rzeczy – w tym czytanie. No i sporo czasu upływa w autobusach, pociągach czy samolotach. A to idealne okoliczności do zanurzenia się w lekturze. Tylko zawsze pojawia się jeden problem: ograniczona pojemność plecaka. Przecież nie weźmiemy ze sobą pięciu książek, bo nie mamy aż tyle miejsca i szkoda nam kolejnych gramów, które trzeba będzie dźwigać na plecach. Tak – wiem, jest kindle. Fajna zabawka, niezwykle użyteczna, ale ja się jakoś nie potrafię przekonać – papier pachnie, szeleści, zupełnie inaczej czyta się książkę. Tylko ta jedna książka szybko się kończy i kolejnej nie ma, no bo miejsce w plecaku…

Czytaj więcej

Dookoła świata – prosta decyzja? Niekoniecznie!

Ile to razy słyszeliście, że ktoś rzucił pracę, kupił bilet w jedną stronę i poleciał w nieznane, poznawać inne kultury, poszukiwać przygód, szczęścia, własnego ja, inspiracji czy czegokolwiek innego? Brzmi jakby działo się to ot tak, szybko, łatwo i bezboleśnie, prawda? Pstryk. Praca rzucona. Pstryk. Bilet kupiony. Pstryk. Przygoda życia rozpoczęta!

Czytaj więcej

Korea Północna – kraj wielkiego blefu [recenzja książki]

Korea Północna. Kraj zamknięty, od kilkudziesięciu lat rządzony przez dynastię Tyranów. Marne szanse, że do niego pojedziemy w ciągu kilku najbliższych lat. A później? Nie wiadomo. No to po co o nim w ogóle pisać? Bo to, że gdzieś nie pojadę, nie znaczy, że mam nic o tym miejscu nie wiedzieć. Tym bardziej, że miejsca niedostępne, o których niewiele wiadomo, są ciekawe i pociągające. W końcu zakazany owoc smakuje lepiej. Książka Johna Sweeney’a „Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu”, którą miałam szczęście ostatnio przeczytać smakuje dobrze.

Czytaj więcej

Św. Mikołaj i sauna, czyli po co jechać do Laponii

4 nad ranem, śnieg mocno zacina, droga śliska. Trójka pasażerów śpi, Karola prowadzi samochód, jadąc nie więcej niż 40 km/h. Nagle budzi nas gwałtowne szarpnięcie, o mały włos nie uderzam głową w szybę, za którą widzę niebezpiecznie zbliżające się drzewa. Miewałam w życiu lepsze pobudki i zanim orientuję się, co się stało, samochód już stoi. Problem w tym, że nie na drodze, tylko w zaspie śnieżnej na poboczu. Koła kręcą się w miejscu, auto ani drgnie, a my jesteśmy o 4 nad ranem głęboko w Laponii, przy drodze, na której ostatni samochód mijaliśmy… jakieś 2 godziny wcześniej!

Czytaj więcej

5 filmów, które ruszą Was z kanapy

Późna jesień to czas wyjątkowo demotywujący człowieka. Bo ponuro, bo szaro, bo zimno i wieje, pada i w ogóle bez sensu. Czas, który wybitnie sprzyja delektowaniu się urokom domowego zacisza, pieleszy i innym dziwnym sytuacjom. Czas, gdy z rozrzewnieniem myślimy o dalekich i bliskich krainach, urokach wypoczynku na „świeżym powietrzu”, od których tak bestialsko i nagle odcięła nas szaruga i brzydota najbliższych paru miesięcy, zamaskowana piękną pogodą tygodnia czy dwóch Złotej Polskiej Jesieni. Czy warto zrobić z tego rok roczny rytuał i popadać w paromiesięczny marazm „byle do wiosny”? Bynajmniej!

Czytaj więcej

Sentymentalna podróż na Przylądek Północny

Kiedy mieszkałam w Finlandii i zaczęłam pisać ten blog, wyglądał on zupełnie inaczej. Nie dzieliłam się za bardzo podróżami, które odbyłam i widokami, które cieszyły moje oczy. Informowałam bliskich i znajomych o codziennym, studenckim życiu. O tym, że kuchenka w akademiku tak brudna, że gotować się odechciewało. O tym, że skasowałam przypadkiem esej zaliczeniowy na okropnie nudny temat i musiałam go napisać od nowa. Albo o tym, że zatrzasnęłam drzwi od pokoju z kluczem w środku i musiałam zapłacić 12 euro (o mój Boże, ile to pieniędzy dla studentki z Polski w drogiej Finlandii!) za jego ponowne otwarcie.

Czytaj więcej

Dlaczego Koralina nie tropi już przygód?!?

Zapewne zauważyliście, że zmieniła się nazwa bloga z Koralina tropi przygody na TropiMy Przygody i winnam Wam wyjaśnienie, dlaczego tak się stało. Jak sama nazwa wskazuje nie będę już przygód tropić… sama! Wcale nie dlatego, że mi się znudziło albo dopiero co się zakochałam i na fali miłosnej euforii postanowiłam dołączyć moją drugą połowę do blogowego zespołu. To nie tak. Bartek pojawił się w moim życiu na długo przed tym jak powstał blog. Mało tego, to właśnie on jest autorem poprzedniej nazwy! Skąd więc ta zmiana i co ona będzie oznaczać dla Was?

Czytaj więcej