Zapewne zauważyliście, że zmieniła się nazwa bloga z Koralina tropi przygody na TropiMy Przygody i winnam Wam wyjaśnienie, dlaczego tak się stało. Jak sama nazwa wskazuje nie będę już przygód tropić… sama! Wcale nie dlatego, że mi się znudziło albo dopiero co się zakochałam i na fali miłosnej euforii postanowiłam dołączyć moją drugą połowę do blogowego zespołu. To nie tak. Bartek pojawił się w moim życiu na długo przed tym jak powstał blog. Mało tego, to właśnie on jest autorem poprzedniej nazwy! Skąd więc ta zmiana i co ona będzie oznaczać dla Was?
Pamiętacie, że smartfon w podróży może przeszkadzać? Ale może też czasem okazać się niezastąpiony! Szczerze mówiąc, trudno mi już sobie wyobrazić jeżdżenie bez smartfona. Szczególnie, kiedy prowadzi się blog o jeżdżeniu właśnie.
Lubicie labirynty? Ja tak, bo to fajna zabawa. Przy drodze nr 8, jakieś 20 kilometrów od Wrocławia, obok Kobierzyc powstał labirynt. Nietypowy, bo w polu kukurydzy. Producent tych złotych ziarenek postanowił promować w ten sposób kukurydzę i dać ludziom powód do zabawy. Atrakcja jest jednak tymczasowa, bo pod koniec października zostanie skoszona.
Tylko 4 dni, a w planach czeskie Morawy (Brno, Cejkovice z tamtejszymi winnicami) i Wiedeń. Da się? Oczywiście, że tak! Wprawdzie wyjazd intensywny, ale możliwy i wciąż przyjemny.
Wspominałam już w poprzednim wpisie, że Berlin mnie zaskoczył. Również rowerowo. To miasto jest stworzone do jeżdżenia rowerem! Przede wszystkim połączone jest siecią ścieżek rowerowych, które nie tylko są, ale przede wszystkim są dobrze przemyślane.
Recenzowanie empikowskiej aplikacji do wywoływania zdjęć na smartfony zainspirowało mnie do zastanowienia się, czy ten super mądry telefon bardziej pomaga, czy jednak przeszkadza w podróży. Bo można przecież ściągnąć aplikacje prawie do wszystkiego i dobrze, ponieważ ułatwiają życie. Tyle, że często przy okazji je zubażają. Dlaczego?
Berlin mnie zaskoczył. Wprawdzie byłam tu już kilkakrotnie: jako dziecko (więc niewiele pamiętam), na lotniskach (więc niewiele widziałam) i na chwilę, żeby zjeść obiad i zobaczyć jarmark świąteczny (więc było zimno), ale nie wydawało mi się, że to będzie fajne miasto. Sorry, ale jak stolica Niemiec może być fajna? 😉
Żeby nie było, że cały czas o podróżowaniu, to dziś będzie o zdjęciach i telefonie, a dokładniej o aplikacji służącej do wywoływania zdjęć. Chociaż o podróżowaniu też troszkę będzie. Ale po kolei:)
Słuchajcie, Koralina skończyła właśnie 5 lat! Tak, dokładnie 5 lat temu, 26 sierpnia 2009 roku opublikowałam na blogu pierwszy post! Szmat czasu, czyż nie?
Każdą podróż (czy to do miasteczka oddalonego o 20 km, czy na drugi koniec świata) łączy ze sobą kilka elementów. Jednym z ważniejszych jest fakt, że człowiek musi jeść. A skoro musi jeść, i to codziennie, to urlopu od tego nie dostanie, nawet gdyby chciał. Tylko dlaczego miałby chcieć?

